poniedziałek, 19 marca 2018

Potomstwo, Jack Ketchum

Uwielbiam literaturę grozy i wciąż z tęsknotą szukam takiej książki, która mnie przerazi tak bardzo, że nie będę mogła w nocy spać. Jak na razie blisko tego był tylko Egzorcysta. Sięgając po książkę Jacka Ketchuma, spodziewałam się czegoś hm... naprawdę przerażającego. Ale rzeczywistość okazała się zupełnie inna- nie bałam się jakoś za bardzo, a wręcz przeciwnie. Odczuwałam głównie obrzydzenie.


"Szeryf miasteczka Dead River w stanie Maine sądził, że wybił ich wszystkich przed dziesięcioma laty - prymitywnych, czających się w jaskiniach, drapieżnych dzikusów. A jednak prawda okazuje się inna. Klan przetrwał. Rozmnożył się. I rusza na łowy. Zabija i żywi się tym, co upoluje. Ludźmi. Jeśli mieszkańcy Dead River chcą przetrwać tę noc, muszą wyzwolić w sobie pierwotny instynkt..." (źródło: lubimyczytac.pl)

Sam pomysł na książkę z motywem kanibalizmu jest naprawdę przerażający, ale mimo to nie przemówił on do mnie.
Bohaterowie powieści Ketchuma muszą wyzwolić w sobie cholernie silną wolę przetrwania i to w jaki sposób to robią, zostało pokazane genialnie i z pewnością jest to największy plus tej pozycji. Choć momentów, kiedy odczuwałam lęk było bardzo mało, to jednak w scenach, gdy bohaterowie musieli się ukrywać lub też uciekać przed dzikusami napawały mnie przerażeniem pomieszanym z niepokojem.

Skoro wspomniałam o bohaterach, to muszę napisać, że żaden z nich nie zapadł w mojej pamięci. Gdyby ktoś mnie teraz spytał, po prawie trzech miesiącach od skończenia Potomstwa, o jakąkolwiek postać z tej książki to nie powiedziałabym nic. Bo nie wiedziałabym po prostu co mam powiedzieć.

Szczerze mówiąc jestem rozczarowana tą książką. Myślałam, że będzie naprawdę strasznie skoro sam Edward Lee napisał, że "będziemy zgrzytać zębami na samo jej wspomnienie". Ja zębami zgrzytałam, ale bardziej ze złości. Potomstwo nie dostarczyła mi żadnych sennych koszmarów, po jej skończeniu po prostu odłożyłam ją na półkę, więc według pana Lee jestem prawdopodobnie martwa.

Powiem tak: jeżeli przerażają Was takie rzeczy jak krew, flaki, kanibale i tego typu rzeczy, to myślę, że będzie to idealna książka dla Was. Jednak dla osób mniej więcej takich jak ja, które preferują bardziej powieści grozy o duchach, demonach i ogólnie rzeczach nadprzyrodzonych, lepiej będzie ominąć tą pozycję szerokim łukiem. I to takim bardzo szerokim.