czwartek, 9 kwietnia 2026

(1346) Amanda Black i Nefrytowy Dzwonek, Juan Gómez-Jurado, Bárbara Montes

 


Tytuł oryginału: La Campana de Jade
Cykl: Amanda Black (tom 4)
Tłumaczenie: Barbara Bardadyn
Wydawnictwo: SQN
Data wydania: 21.01.2026
Liczba stron: 199
Literatura dziecięca, młodzieżowa

Od momentu skończenia poprzedniej części przygód Amandy Black minęło już trochę czasu, ale wciąż w pamięci miałam chęć powrotu do tego cyklu. Na mojej półce dość szybko znalazł się tom czwarty, jednak i on musiał odczekać chwilę na swoją kolej. Czy Amanda Black i Nefrytowy Dzwonek to książka, która spodobała mi się równie mocno, co jej poprzedniczki? O tym w recenzji poniżej.

Przed Amandą kolejna bardzo ważna misja. Ktoś ubiegł ją i jej największą rywalkę — Irmę Dagon i wykradł z muzeum cenny skarb. Okazuje się, że tajemniczy sztylet i jego historia związana jest z legendą o kolejnym artefakcie – Nefrytowym Dzwonku, którego moce mogą zmienić losy całego świata. Z pomocą swojego przyjaciela i cioci nastolatka wyrusza w podróż, która może okazać się naprawdę niebezpieczna. Czy uda jej się przechwycić sztylet, zanim wpadnie on w niepowołane ręce? Co, jeżeli podczas tej misji Amanda odkryje rodzinne tajemnice, które całkowicie zburzą jej dotychczasowy (i tak już szalony) świat?

Powrót do przygód Amandy był dla mnie czymś bardzo odświeżającym i nie ukrywam, że odrobinę się za nią stęskniłam. Choć książka musiała odczekać swoją chwilę, to wciąż jednak pozostawała w mojej pamięci i uparcie upominała się o moją uwagę. W końcu udało mi się zapoznać i z tą częścią cyklu, no a sama misja... okazała się naprawdę wciągająca.

Główna bohaterka zdecydowanie zyskuje w moich oczach z każdą kolejną książką. Mam wrażenie, że Amanda — mimo tego, że odstęp czasowy między kolejnymi misjami jest dość krótki — z każdym kolejnym zadaniem po prostu coraz bardziej dojrzewa. Zupełnie inaczej patrzy już na swoją rolę w rodzinie, niż to było na początku, kiedy dopiero ją poznawałam. Uważam, że jest to ogromny plus, ponieważ widać tym samym progres w kreacji tej bohaterki, jeśli chodzi o samych autorów.

Tym razem Amanda musi zmagać się nie tylko z niebezpieczną misją, ale i rodzinnymi tajemnicami, które zaskoczyły i mnie samą. Przyznam się szczerze, że nawet jeśli pewne kwestie były do przewidzenia, to mnie samą tutaj wprawiły w zdziwienie, a tym samym jeszcze bardziej przyciągnęły — moja ciekawość była po prostu zbyt duża, bym mogła porzucić tę książkę po kilkunastu stronach.

Nie mogę odmówić tej części dynamizmu, ponieważ ten był obecny aż do samego końca, który z kolei obiecał mi... coś naprawdę dużego w kolejnej części. Dlatego też nie mogę się doczekać momentu, gdy poznam kolejną część przygód Amandy. No i kto wie — może rozwiążą się też moje wątpliwości i pytania z tej części?

Pióro autorów oceniam na naprawdę dobrą ocenę, ale to już pewnie wiecie – za każdym razem tak piszę. Nic jednak nie poradzę na to, że Juan Gómez-Jurado tworzy swoje historie w taki sposób, że inaczej nie potrafię mówić o jego powieściach. Choć tutaj mamy pozycje kierowane głównie do młodszych odbiorców, to i starsi mogą poczuć się zainteresowani lekturą.

Amanda Black i Nefrytowy Dzwonek to pozycja, która zdecydowanie przypadła mi do gustu i myślę, że okazała się wręcz jeszcze lepsza, niż część poprzednia. Jak będzie z kolejną? No cóż, tego dowiemy się wkrótce.


[Współpraca barterowa dla]

Amanda Black i Nefrytowy Dzwonek do kupienia na Bonito

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz