sobota, 11 lipca 2026

(1357) Blizna, Auður Ava Ólafsdóttir

 

(grafika tymczasowa)

Tytuł oryginału: Ör
Seria: Seria Dzieł Pisarzy Skandynawskich
Tłumaczenie: Jacek Godek
Wydawnictwo: Poznańskie
Data wydania: 6.05.2020
Liczba stron: 213
Literatura piękna

Powieść Auður Avy Ólafsdóttir czekała na mojej półce już dłuższy czas. Kilka lat temu, chyba nawet zaraz po jej zakupie, postanowiłam ją zacząć czytać, natomiast po lekturze kilku pierwszych stron ją odłożyłam. Czułam wówczas, że nie jest to na nią odpowiednia pora, więc książka musiała czekać na swoją kolej. Teraz jednak nareszcie postanowiłam poznać ją bliżej — ale czy była to udana lektura? O tym w recenzji poniżej.

Jonas ma za sobą już pięćdziesiąt lat życia i wydaje mu się, że właściwie już nic więcej na niego nie czeka. Wziął ślub, potem się rozwiódł, wyremontował kilka kuchni i łazienek, ale jakoś tak... nie potrafi sobie ułożyć życia na nowo. Postanowił więc, że może za to ułożyć sobie... śmierć, tak, by odbyło się to na jego zasadach. Do torby wrzuca wiertarkę i wyjeżdża do niewielkiego hotelu, gdzie zastanowi się właśnie nad swoją śmiercią. Jednak czy na pewno już absolutnie nic na niego nie czeka?

Do tej książki podchodziłam z pewną rezerwą — nie do końca wiedziałam, czego mogę się po niej spodziewać. Choć miałam świadomość, że jest to powieść z gatunku literatury pięknej, to jednak nie chciałam nastawiać się na nic konkretnego — mogło przecież wyjść różnie, a historia ta albo by mnie zachwyciła, albo wręcz przeciwnie. Ostatecznie wyszło... właśnie sama nie do końca wiem jak, bo z jednej strony pozycja ta przypadła mi do gustu, ale z drugiej chyba czegoś mi w niej ostatecznie zabrakło.

Muszę przyznać, że główny bohater nie jest tym typem, z którym chciałabym spędzić długi czas, ponieważ mam wrażenie, że jego mało optymistyczne spojrzenie na świat skutecznie przeszłoby na mnie, a tego, jeśli mam być szczera wolałabym chyba uniknąć. Jednak jest to postać, która została wykreowana naprawdę dobrze i to głównie pod względem psychologicznym — za to ogromny plus. Jonas może oczywiście wzbudzić też coś na kształt rozczulenia czy współczucia, natomiast w moim przypadku była to tylko ciekawość, ale tak jak mówię — raczej nie chciałabym spędzić z nim wielu godzin. Choć może to mój błąd i powinnam dać mu szansę?

Poruszony tutaj temat braku perspektyw i nadziei na dalsze (w domyśle: udane) życie sprawił, że sama zaczęłam zastanawiać się nad tym, jak wiele i czy w ogóle wniosłam sama do świata rzeczywistego. No i cóż, moje wnioski nie są zbyt optymistyczne (podobnie zresztą jak te głównego bohatera), ale z drugiej strony patrząc na to, że dla kogoś mogę być całym światem, ten wynik wychodzi zdecydowanie bardziej pozytywny.

Książka jest napisana językiem dość „surowym” i bezpośrednim, a autorka zdecydowanie nie koloryzuje historii głównego bohatera — co mnie osobiście bardzo przypadło do gustu. Sama lektura tej książki upłynęła mi w tempie bardzo szybkim i nie powiem, w pewnym momencie nawet zdołałam wciągnąć się w historię Jonasa.

Lubię literaturę skandynawską, za jej często trudną tematykę, ale przede wszystkim życiową, która nie jest ubarwiana na siłę i ma nie dawać za wszelką cenę nadziei czy pozytywnego kopa do działania, a ukazać tę prawdziwość i brutalność życia — dlatego Blizna, co do której miałam bardzo mieszane uczucia, ostatecznie zyskała w moich oczach, ale to dopiero po czasie, gdy przemyślałam sobie zawarte tutaj kwestie. Tak, jak wspomniałam wyżej, w powieści ostatecznie zabrakło mi jeszcze tej wisienki na torcie, natomiast po dłuższym przemyśleniu dochodzę do wniosku, że tak właśnie miało być.

Jeżeli nie jest Wam obca literatura piękna czy skandynawska ogółem i chętnie sięgacie po takie powieści, to koniecznie zwróćcie uwagę i na ten tytuł — być może Was zachwyci.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz