czwartek, 18 czerwca 2026

(1352) Moja wina, twoja wina, Liane Moriarty

 

Tytuł oryginału: Truly, Madly, Guilty
Tłumaczenie: Magdalena Moltzan-Małkowska
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 11.03.2026
Liczba stron: 528
Literatura obyczajowa
O twórczości Liane Moriarty słyszałam już naprawdę wiele, jednak dotychczas nie miałam za bardzo okazji do tego, by samej przekonać się, czy jej powieści są dla mnie. Dzięki uprzejmości wydawnictwa Znak otrzymałam egzemplarz powieści Moja wina, twoja wina, która od samego początku wzbudzała we mnie naprawdę wiele pytań. Czy była to udana lektura i czy zachęciła mnie do sięgnięcia po inne powieści autorki? O tym w poniższej recenzji.

Clementine i Erika są najlepszymi przyjaciółkami od dzieciństwa. Spędziły razem masę czasu i przeżyły wiele przygód. Można powiedzieć, że znają się jak łyse konie. Jednak ich relacja jest dość... specyficzna, aczkolwiek zawsze mogą na siebie liczyć. Kiedy Erika zaprasza swoją przyjaciółkę na grilla organizowanego przez jej sąsiada i jego żonę — była striptizerkę, Clementine od razu się zgadza. Kobieta właśnie przygotowuje się do ważnego przesłuchania, więc odrobina rozrywki zdecydowanie jej się przyda. Na grilla zabiera męża i dwie córeczki. Wtedy też Erika postanawia przedstawić przyjaciółce ważną i jednocześnie dosyć problematyczną prośbę. Po tym jednak wydarza się coś, o czym żadne z nich nie będzie w stanie zapomnieć... ale kto ponosi w tym wszystkim prawdziwą winę?

Pierwsze strony powieści sprawiły, że nie do końca byłam w stanie rozszyfrować, jakiego rodzaju będzie to powieść. Z jednej strony opis podpowiadał mi coś na kształt thrillera połączonego z dramatem, natomiast rzeczywistość okazała się ciut inna. Każdy kolejny rozdział i retrospekcja przybliżały mnie do poznania prawdy, a ta okazała się... całkiem zaskakująca, choć nie mogę powiedzieć, by wyrwała mnie ona z butów.

Jedną z głównych bohaterek jest Erika, co do której mam dosyć mieszane odczucia. Z jednej strony rozumiałam to, dlaczego jest właśnie taka — dość zamknięta w sobie, czasami przesadnie analizująca wszystko, co znajduje się dookoła niej, skupiająca się tylko i wyłącznie na naukowym wyjaśnieniu różnych zjawisk. Z drugiej jednak strony, liczyłam na to, że Erika jednak z czasem się zmieni i pozwoli sobie na odrobinę odstępstw od swojej “normy”. Mimo tego uważam, że jej postać została wykreowana naprawdę dobrze i z zainteresowaniem śledziłam jej losy.

Clementine to z kolei postać, którą zdołałam polubić o wiele bardziej i mogę nawet pokusić się o stwierdzenie, że stanowiła ona ciekawe przeciwieństwo swojej przyjaciółki. Kobieta jest wiolonczelistką, więc jej życie kręci się głównie wokół kariery muzycznej i przygotowań do kolejnych przesłuchań. Muszę przyznać, że w tej kwestii Clementine mi zaimponowała i wzbudziła mój podziw. Jej kreację również oceniam pozytywnie, choć zdarzyło się kilka momentów, gdzie czułam lekki zgrzyt – to tak, żeby nie mówić o niej w samych superlatywach.

Autorka skupia się tutaj przede wszystkim na motywie winy – kto zawinił, w danej sytuacji, gdzie goście będący na grillu mieli oczy? Może nie jest to przedstawione tutaj wprost, ale podczas lektury dość łatwo jest wywnioskować, że tak naprawdę każdy obwinia jednocześnie drugą osobę, ale i samego siebie o to, co wydarzyło się podczas tego niewinnego przecież spotkania sąsiedzkiego. Muszę przyznać, że sposób, w jaki autorka przedstawiła ten wątek oraz jak go poprowadziła, wzbudził jednocześnie moje zainteresowanie, ale i zagubienie. Przeplatają się tutaj rozdziały przedstawiające teraźniejszość — już PO wydarzeniu, ale i te, które opisują grilla W TRAKCIE jego trwania. Dochodzenie do rozwiązania tej sprawy i odkrycia tego, co się wówczas wydarzyło, odrobinę mi się dłużyło, natomiast, kiedy poznałam już wszystkie szczegóły — elementy układanki same wskoczyły na swoje miejsca.

Pióro Liane Moriarty oceniam naprawdę dobrze i muszę przyznać autorce, że doskonale radzi sobie z kreowaniem swoich bohaterów pod względem psychologicznym. Zdecydowanie ich nie oszczędza i rzuca im wszelkie kłody pod nogi, nawet w sytuacji, gdzie teoretycznie więcej mogliby już nie znieść.

Moja wina, twoja wina to powieść, która nie przypadnie do gustu wszystkim. Jest w niej dużo fragmentów, które teoretycznie mogą wydawać się zbędne i zajmujące miejsce w książce, ale myślę, że i takie momenty były potrzebne dla uzupełnienia całej powieści. To książka z gatunku raczej tych dramatycznych, zawierających delikatne elementy dreszczowca, więc znowu – nie każdemu się to spodoba. Ja zdecydowanie poczułam się zachęcona do poznania innych książek autorki i już nie mogę się doczekać, by to zrobić.


[Współpraca barterowa]

Moja wina, twoja wina do kupienia na Bonito

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz