niedziela, 17 grudnia 2017

Lab girl, Hope Jahren

Za biografiami zbytnio nie przypadam, ale ta akurat bardzo mnie zaciekawiła. Na początku myślałam, że może będzie ona napisana w formie jakiegoś dziennika, ale tak nie jest, a mnie (o dziwo) w żadnym wypadku to nie przeszkadzało. A teraz zapraszam do mojej krótkiej recenzji :)

(źródło zdjęcia: http://www.wydawnictwokobiece.pl/)

Hope Jahren przekazuje na kartach tej powieści całą siebie, taką jaką jest naprawdę. Opisując poszczególne wydarzenia ze swojego życia, jest przy tym tak bardzo prawdziwa i nie udaje takiej osoby, której zawsze wszystko wychodzi perfekcyjnie.

Wspomina swoje liczne problemy, wpadki i porażki a przy tym nie opuszcza jej optymistyczne nastawienie. Wręcz przeciwnie: wszystkie te sytuacje jeszcze bardziej ją motywują do działania.

Przyznaję, że na początku nie potrafiłam jakoś wbić się w przedstawioną historię, ale kiedy już to nastąpiło, nie wiedziałam tak naprawdę kiedy, bo tak bardzo pochłonął mnie już świat Hope.
Mimo, że czasem pojawiają się naukowe określenia, książkę czyta się bardzo szybko, bo napisana jest prostym i przyjemnym w odbiorze językiem.

Jest to naprawdę piękna, chwilami wzruszająca, zabawna powieść o sile zawartej w nauce i kochającej ją kobiecie. Szczerze mówiąc, po skończeniu jej czułam niedosyt i najchętniej przeczytałabym jeszcze coś o życiu Hope Jahren, czyli kobiety, która całe życie poświęciła nauce i roślinom.

Po skończeniu jej sama poczułam się w jakiś sposób zmotywowana, aby dążyć do osiągnięcia swoich celów.
Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona i z pewnością będę teraz częściej sięgać po tego typu literaturę.


Za egzemplarz bardzo dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.