środa, 25 kwietnia 2018

Dziesięć tysięcy słońc nad Tobą, Claudia Gray

Po genialnej książce, jaką była pierwsza część trylogii Firebird, przyszedł czas na lekturę tomu drugiego.

Paul został rozszczepiony, a raczej jego dusza została poddana temu zabiegowi. Margeurite jest zmuszona do współpracy ze znienawidzonym Wyattem Conleyem, a w zamian on wskaże miejsca, gdzie znajdują się odłamki Paula. Do tego dziewczyna musi zdobyć lekarstwo dla Theo...

Okey. Myślę, że pozbierałam już swoje myśli na tyle, żeby móc napisać tutaj coś sensownego.
W tej części działo się naprawdę, naprawdę dużo. Główna bohaterka musiała udać się do czterech miejsc, które bywały dla niej naprawdę niebezpieczne. Uniwersum wojenne, spotkania z rosyjską mafią, świat w którym rodzice głównej bohaterki nienawidzili Paula... To dla jednej osoby aż za dużo moim zdaniem. Na szczęście nastolatka jest silną osobą, która poradzi sobie ze wszystkim.

Pod względem wydarzeń Claudia Gray spisała się świetnie. Choć wszystko było naprawdę pięknie, to jednak męczyłam się okropnie czytając ten tom. Myślę, że mogło być to spowodowane tym, że podczas lektury wczuwałam się odrobinę za bardzo w sytuację głównej bohaterki i przeżywałam wszystkie jej wzloty i upadki równie mocno jak ona sama.  Drugim powodem była na pewno nauka, a tej miałam w ostatnim czasie naprawdę, naprawdę sporo, co przyczyniło się do tego, że nad tą lekturą spędziłam blisko dwa tygodnie.

Mimo, że czytanie szło mi opornie, to jest to pozycja jaką naprawdę warto przeczytać. Głównie ze względu na to, jak wiele różnych kultur (jeśli mogę to tak określić) oraz modeli rodzin można spotkać. Myślę, że gdybym nie miała tyle nauki oraz nie wczuwałabym się aż tak w tą powieść, przeczytałabym ją w przeciągu 2-3 dni.

Cała trylogia jest z pewnością przeznaczona dla osób, które uwielbiają taką mieszankę lekkiej fantastyki, science fiction oraz romansu, którego nie mogło zabraknąć.



Za egzemplarz pięknie dziękuję Wydawnictwu Jaguar.