poniedziałek, 12 stycznia 2026

(1338) Amanda Black i ostatnia chwila, Juan Gómez-Jurado, Bárbara Montes

 


Tytuł oryginału: El último minuto
Cykl: Amanda Black (tom 3)
Tłumaczenie: Barbara Bardadyn
Wydawnictwo: SQN
Data wydania: 12.11.2025
Liczba stron: 240
Literatura młodzieżowa

Cykl o Amandzie Black bardzo przypadł mi do gustu, choć docelowo jest on przecież skierowany do młodszych odbiorców. W żadnym stopniu nie przeszkadza mi to jednak w poznawaniu kolejnych jej przygód z niesłabnącą ekscytacją. No, ale czy i część trzecia okazała się na tyle dobra? O tym w poniższej recenzji.

Amanda po raz pierwszy od momentu, gdy dowiedziała się o swojej rodzinie i mocy (a właściwie: misji), którą posiada. Teraz będzie miała okazję kupić nową sukienkę na szkolny bal, a kto wie, może i jej wymarzony chłopak zechce ją na niego zaprosić? Los ma to do siebie, że lubi namieszać, więc zanim przyjemności — na dziewczynkę czeka kolejna ważna misja, od której zależą losy właściwie świata. Ma odnaleźć zaginioną sumeryjską tabliczkę, nim trafi ona w niepowołane ręce. Czy uda jej się tego dokonać, uratować wiele istnień, a przy okazji zdążyć na szkolny bal?

Już w momencie, gdy zaczęłam lekturę tej powieści, poczułam, że to będzie tytuł, który pochłonę z prędkością światła. Może zabrzmi to zabawnie, ale naprawdę poczułam się zaangażowana w kolejną misję Amandy, ale i jej chęć pójścia na szkolny bal — właściwie pierwszą tak ważną uroczystość w jej życiu. No cóż, kupiło mnie to, po prostu.

Główna bohaterka zachwyciła mnie, zresztą jak przy poprzednich dwóch spotkaniach, więc nie ma tutaj za wiele do dodania. Amanda jest po prostu bardzo dobrze wykreowaną młodą bohaterką, która nie tylko może inspirować, ale i zachwycić i młodszych, i tych ciut starszych czytelników. Ta “uniwersalność” działa zdecydowanie na plus dla całego cyklu i sprawia, że właściwie każdy zainteresowany może po te książki z powodzeniem sięgać.

Cała akcja powieści zostaje przeniesiona w dość dynamiczne warunki, ponieważ przez całą książkę jedziemy razem z bohaterami pociągiem. Tam oczywiście czeka wiele niespodzianek, niebezpieczeństw... no i oczywiście owa zaginiona tabliczka, której tak poszukuje Amanda. Muszę przyznać, że całkiem spodobał mi się taki zabieg i zdecydowanie nadał on płynności dla całej fabuły. Co więcej, samą książkę również czytało mi się znacznie szybciej, co oczywiście również jest na plus.

Juan Gómez-Jurado po raz kolejny pokazał, że świetnie radzi sobie nie tylko z powieściami dla dorosłych, które bywają naprawdę krwawe (tak, nadal rozpamiętuję ostatni tom Czerwonej Królowej, który jest zdecydowanie moim ulubionym z całego cyklu), ale i z powieściami dla młodszych czytelników. Dodać muszę, że nie traktuje on przy tym tych młodszych, jak nic nierozumiejących małych ludzi, tak jak często zdarza się to w przypadku powieści dla młodych odbiorców.

Amanda Black i ostatnia chwila to trzeci już tom cyklu, który po raz kolejny okazał się naprawdę dobry. Kurczę, pokusiłabym się wręcz o stwierdzenie, że okazał się on wręcz lepszy od swojego poprzednika, więc zdecydowanie mamy tutaj progres. Cieszę się, że mogłam poznać ten tytuł bliżej i zdecydowanie czekam już na odpowiedni moment, by przeczytać część kolejną.


[Współpraca reklamowa]

Amanda Black i ostatnia chwila do kupienia na Bonito

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz