sobota, 31 stycznia 2026

(1342) 100 dni słońca, Abbie Emmons

 


Tytuł oryginału: 100 days of sunlight
Cykl: 100 dni słońca (tom 1)
Tłumaczenie: Monika Bukowska
Wydawnictwo: Young
Data wydania: 24.04.2024
Liczba stron: 368
Literatura młodzieżowa

O tej pozycji słyszałam naprawdę wiele, przede wszystkim dobrego. W pewnym momencie skorzystałam z jednej z promocji i zakupiłam swój egzemplarz. Choć książka przeleżała na półce kilka miesięcy, to nareszcie doczekała się swojego momentu. Czy i ja dołączyłam do miłośników twórczości Abbie Emmons? Odpowiedź na to pytanie znajdziecie w recenzji poniżej.

Dla Tessy Dickinson świat skończył się tego jednego dnia, kiedy doszło do wypadku. W jego wyniku dziewczyna straciła wzrok, przez co jej życie całkowicie się zmieniło. Choć lekarze obiecali, że może to potrwać tylko sto dni, dla Tessy to brzmi jak cała wieczność. Jest przekonana, że nie ma już żadnych powodów do radości. Jej dziadkowie postanawiają dać ogłoszenie do gazety, by znaleźć dla nastolatki kogoś, kto może pomóc jej przejść przez te ciężkie chwile. Wtedy pojawia się Weston, który ma swoją tajemnicę, a świadomość tego, że Tessa go nie widzi, sprawia, że chłopak czuje się nareszcie sobą. Czy relacja tych dwojga ma szansę na przekształcenie się w przyjaźń?

Rozpoczynając lekturę tej powieści, nastawiłam się na dość przyjemną powieść młodzieżową, która faktycznie może okazać się jedną z lepszych, jakie czytałam w ostatnim czasie. Z każdą kolejną stroną właściwie tylko utwierdzałam się w tym przekonaniu, choć już teraz muszę wspomnieć, że historia ta momentami była odrobinę za bardzo cukierkowa, ale o tym za chwilę.

Główną bohaterką jest Tessa, której życie bezpowrotnie się zmienia. Choć nastolatka doświadcza utraty wzroku na stosunkowo niedługi czas, to mimo wszystko ma teraz czas na to, by właściwie poczuć to, co czują osoby niewidome na co dzień. Szczerze mówiąc, chyba wcześniej nie spotkałam się z tym wątkiem w powieściach, zwłaszcza dla młodzieży, więc jego obecność tutaj była dla mnie niezwykle interesująca. Tessa jest postacią dobrze wykreowaną, która wzbudza w czytelniku sympatię i współczucie. Jednocześnie może być odbierana jako dość wyidealizowana postać, której zasadniczo wiele przychodzi z łatwością, choć nie do końca jest to prawda.

Weston to z kolei bohater, który od pierwszej chwili chwycił mnie za serce i nie puścił, aż do ostatniej strony. Coś było w tym bohaterze takiego, co sprawiło, że czułam w stosunku do niego taką potrzebę... zaopiekowania się nim. Kiedy dowiedziałam się już, co takiego skrywa ten wesoły i anielsko cierpliwy nastolatek, poczułam morze współczucia, ale i podziw — że tak dobrze poradził sobie z nową rzeczywistością i że tak wytrwale dążył do tego, by powrócić do swojej normalności (oczywiście w takim stopniu, w jakim było to możliwe).

Fabuła powieści zasadniczo skupia się na czerpaniu z życia pełnymi garściami, nawet jeśli nasza sytuacja życiowa raczej nie napawa nas optymizmem. Wszelkie przeszkody, które lądują na naszej drodze, też mogą okazać się tylko chwilowe, a my — w teorii — powinniśmy przyjąć je raczej z akceptacją, niż wrogością. Oczywiście, że to tak łatwo się mówi, bo rzeczywistość często bywa zgoła inna, ale takie właśnie jest życie. Autorka porusza tutaj temat niepełnosprawności, która na szczęście, jest poruszana już w coraz większej ilości publikacji, oswajając tym samym wielu i pokazując, że te tematy nie są tabu.

Abbie Emmons ma naprawdę dobre i przyjemne pióro, dzięki któremu lektura tej książki okazała się dla mnie czystą formą relaksu. Z zainteresowaniem śledziłam kolejne losy bohaterów i walkę Tessy o odzyskanie wzroku. Wszystko to brzmi super, tylko że chwilami miałam wrażenie, że cała ta historia jest za słodka i za bardzo idealna. Czy było to aż tak doskwierające? Może i nie, ale zabrakło mi takiego mocnego momentu kulminacyjnego, który rzeczywiście sprawiłby, że mogłabym poczuć kołatanie serca.

100 dni słońca to powieść, która daje nadzieję i zdecydowanie dostarcza pozytywnej energii. Może nie wszystkich zachwyci swoim urokiem i słodyczą, która często wylewa się ze stron powieści, ale uwierzcie mi – warto poświęcić jej uwagę i dać jej szansę. Cieszę się, że ją poznałam i nie mogę doczekać się lektury kontynuacji.


100 dni słońca do kupienia na Bonito

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz