Tytuł oryginału: The end of men
Tłumaczenie: Dorota Konowrocka-Sawa
Wydawnictwo: Czarna Owca
Data wydania: 23.02.2022
Liczba stron: 488
Thriller, science fiction
Czasami mam tak, że wystarczy mi jeden impuls, bym zechciała sięgnąć po daną pozycją. Może być to nawet sytuacja dnia codziennego, która sprawia, że myślę sobie “a, dziś mam ochotę na tytuł XYZ”. Podobnie było z powieścią Christiny Sweeney-Baird, choć tutaj wystarczył mi sam fakt, że potrzebowałam mieć coś, co pomoże mi zabić czas. No i cóż, nie spodziewałam się tego, jak potoczy się nasza wspólna przygoda.
Jest rok 2025. W jednym ze szpitali umiera mężczyzna, który dosłownie chwilę temu do niego trafił. Jakiś czas później umiera następny. I następny. Wszystko wskazuje na to, że z jakiegoś powodu umierają tylko mężczyźni, aczkolwiek choroba, która atakuje ich organizm, nie jest podobna do żadnej. Władze skutecznie ignorują ten fakt, że coś niebezpiecznego zaczyna się dziać, a choroba atakuje kolejne regiony. Czy uda się powstrzymać zarazę, nim wymknie się całkiem spod kontroli?
Książka ta czekała na mojej półce już dość długo (niestety), aczkolwiek pewnego dnia naszła mnie ochota, by w końcu ją poznać. Jakie było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że tak szybko się w nią wciągnęłam! Już pierwsze strony podpowiadały mi, że to może być powieść, która zostanie w moich myślach na dłużej, choć z pozoru raczej zapowiadała się na dość prostą powieść.
W powieści pojawia się kilka bohaterek, które odgrywają dość kluczową rolę w wielu kontekstach — od typowo naukowych, aż po takie najzwyklejsze, wątki obyczajowe, które ukazują perspektywę „zwyczajnych” ludzi. To zestawienie sprawiło, że książkę czytało mi się z o wiele większym zainteresowaniem, ponieważ miałam ogląd na przedstawianą tematykę z dwóch głównych perspektyw, a to lubię chyba najbardziej w tego typu książkach.
Główny wątek okazał się naprawdę zaskakujący i interesujący. Zaraza, która jest niebezpieczna tylko dla mężczyzn? Może to brzmieć dość obraźliwie albo stanowić jakiś manifest „feministyczny” według niektórych, aczkolwiek z równie dużą chęcią przeczytałabym i wersję tej historii, ale dotyczącą epidemii wśród kobiet. W każdym razie — to taka powieść, która może być traktowana jako groza, ale i może odrobinę sci-fi, choć nie ma tutaj żadnych latających samochodów czy robotów, które chcą zapanować nad światem. Myślę, że to właśnie dlatego też ta pozycja okazała się dla mnie tak interesująca.
Pióro autorki oceniam naprawdę dobrze, a sama historia została ukazana w sposób interesujący i przede wszystkim bardzo wciągający. Każda kolejna strona była dla mnie zaskoczeniem i w zasadzie lektura tej pozycji zajęła mi dość mało czasu, co również muszę tutaj docenić. Poruszony tutaj temat sprawił, że zaczęłam zastanawiać się nad wieloma rzeczami, a między innymi nad tym, jak w rzeczywistości poradzilibyśmy sobie z taką sytuacją — i mam tu też trochę na myśli powrót do czasów pandemii z 2020 roku.
Cieszę się, że miałam szansę poznać tę pozycję i choć jest to tytuł już starszy i raczej mało osób po niego może sięgnąć, to czuję się odrobinę w obowiązku o nim przypomnieć, bo może być on naprawdę świetną odskocznią od dnia codziennego. Dlatego, jeśli poszukujecie czegoś takiego właśnie, to polecam zainteresować się tym tytułem bliżej.
[współpraca barterowa]



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz