Cykl: Seria kryminalna z Olgą Balicką (tom 8)
Wydawnictwo: Zwierciadło
Data wydania: 12.03.2025
Liczba stron: 300
Kryminał
Cykl o Oldze Balickiej jest dla mnie jednym z tych, do których wracam zawsze z przyjemnością i ogromną ekscytacją. Nie inaczej było z Chaosem, czyli już tomem ósmym. Zakończenie poprzedniej części sprawiło, że po prostu musiałam poznać kontynuację jak najszybciej, jednak czy książka ta przypadła mi do gustu? O tym w poniższej recenzji.
Kiedy we własnym domu znajdujesz ciało swojego przyjaciela — coś w Tobie pęka i nie do końca wiesz, w którą stronę masz zmierzać. To właśnie przydarzyło się Oldze i Kornelowi. Dlaczego akurat ich dom został wybrany na miejsce zbrodni? Czy to ktoś chce zaszkodzić im, czy miała być to jakaś wskazówka? Sprawę ma prowadzić znajomy im prokurator, sam jednak ma o wiele więcej tajemnic niż Kornel, przez co sytuacja może zrobić się jeszcze trudniejsza. Judyta to z kolei kobieta, która musi na co dzień znosić przemoc ze strony swojego męża. Kobieta nie jest w stanie jednak sama sobie poradzić, gdyż jej mąż to dyrektor więzienia, co za tym idzie – cieszy się ogromnym powodzeniem i szacunkiem. Kiedy jej matka wyjawia na łożu śmierci pewną tajemnicę, kobieta odzyskuje siły, by zawalczyć o siebie. Czy te dwie z pozoru niezwiązane ze sobą sprawy mogą mieć na siebie nawzajem wpływ? Czy Oldze i Kornelowi uda się odkryć prawdę, co tak naprawdę wydarzyło się w ich domu, kiedy zginął Dawid?
Jest to kolejny tom cyklu o Oldze Balickiej, który udało mi się pochłonąć w tempie ekspresowym i który okazał się dla mnie bardziej wciągający niż poprzedni. Zwłaszcza że zakończenie Piekła i początek Chaosu bardzo się ze sobą zazębiają, co tylko podtrzymywało moje zainteresowanie tym, co wydarzy się na kartach tej powieści (spoiler: działo się tutaj naprawdę dużo). Zaczynając więc lekturę tej książki, byłam nie tylko podekscytowana, ale i okrutnie zaangażowana w akcję, której jednocześnie się obawiałam (właściwie tego, co odnajdę w tej powieści), ale i nie mogłam się wprost doczekać tego, co tu będzie.
Główni bohaterowie jak zawsze przypadli mi do gustu oraz pokazali się z jak najlepszej strony. Po raz kolejny zachwycałam się ich zaangażowaniem w prowadzone śledztwo, odwagą oraz pewnością siebie w dążeniu do wyznaczonego celu. Jednak czy jest sens, żebym pisała to za każdym razem? Nie mam pojęcia, ale jakoś tak się dzieje, że autorka kreuje swoje postaci naprawdę dobrze, co niesamowicie mi się podoba.
Katarzyna Wolwowicz wplotła tutaj po raz kolejny bardzo trudny wątek, jakim jest przemoc w związku i przemoc domowa. Czytanie tych fragmentów przychodziło mi z niemałym trudem i miałam w sobie bardzo dużo współczucia dla Judyty. Uważam też tę bohaterkę za bardzo silną kobietę, która pomimo tylu przeciwności i tylu rzeczy, odnalazła w sobie siłę do walki. Można o niej mówić i nawet czuć wobec niej niechęć, ja jednak czuję w stosunku do niej coś na kształt podziwu. No i po raz kolejny – dla autorki nie ma tematów tabu, więc wszelkie trudniejsze tematy idealnie się tutaj odnajdują i są równie dobrze przedstawione.
Autorka po raz kolejny zabrała mnie do tego mrocznego świata, gdzie nie brakuje tajemnic, układów, przemocy, ale i nadziei — na to, że wszystko jednak skończy się dobrze. To kolejny tom cyklu, który zdecydowanie zasługuje na uwagę i po którym mam ogromną ochotę na przeczytanie kolejnych części. Kiedy uda mi się tego dokonać? Mam nadzieję, że jak najszybciej, a jeśli Wy kochacie kryminały i poszukujecie czegoś do przeczytania w ostatni miesiąc wakacji – to koniecznie sięgnijcie po całą serię.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz