Wydawnictwo: Young
Data premiery: 17.05.2023
Liczba stron: 280
Thriller młodzieżowy
O Muchomorach w cukrze słyszałam i czytałam już wiele pozytywnych opinii. Wiele osób mówiło, że zakończenie było okrutnie zaskakujące, a cała książka wzbudzała w nich dość spory niepokój. No, przyznaję, że właśnie to sprawiło, że bardzo chciałam przeczytać tę powieść. Czy i mnie ten tytuł zdołał zachwycić? O tym poniżej.
Grupa przyjaciół — Fio, Wenus, Hanna, Kostek i Robin wyruszają na krótki wyjazd do Domku z Drewna i Szkła. Właścicielem obiektu jest przyrodni brat Kostka, Adam. Cała grupa nie może się tego wyjazdu doczekać, ponieważ będą to ich pierwsze wakacje bez rodziców i zarazem ostatnie przed ukończeniem szkoły i całkowitą dorosłością. Domek otoczony jest lasem i górami, a sam Adam wzbudza dość sprzeczne odczucia. Wkrótce okazuje się, że nic nie jest tam takie, jak się wydawało na pierwszy rzut oka, a niektóre sprawy zaczynają wzbudzać coraz więcej wątpliwości u nastolatków. Co kieruje Adamem i co jest powodem jego aury tajemniczości? Czy grupie znajomych uda się wrócić do domu?
Pierwsza połowa książki była dla mnie niestety mało wciągająca, co przyznaję z bólem. Z jednej strony — coś tam się działo, autorka obiecywała jakieś wielkie COŚ, które czyha na bohaterów i to napięcie momentami faktycznie było czuć. Z czasem jednak czułam się już znużona tą zabawą w kotka i myszkę, a dopiero ostatnio 100 stron książki zdołało mnie wciągnąć na tyle, bym faktycznie odczuwała przyjemność z tej lektury.
Bohaterowie książki są dość irytujący i chociaż każdy z nich ma swój charakter i określony sposób zachowania, co muszę docenić, to jednak nie ukrywam, że ciągłe rozmawianie o piciu, paleniu, imprezach, budowaniu relacji, które niekoniecznie są dobre dla nich samych, po prostu działały mi na nerwy. No niestety, takie nastoletnie typowo dramaty chyba nie są już jednak dla mnie. Najbardziej w pamięci zapadła mi postać Fio, co do której miałam dość mieszane uczucia — z jednej strony ciekawiła mnie ona w całej swojej okazałości i nawet momentami podziwiałam jej pewność siebie, nawet jeśli była tylko na pokaz, natomiast z drugiej strony wzbudzała moją irytację decyzjami, jakie podejmowała. Miałam z nią mały problem, ale chyba mimo wszystko jest to postać, która okazała się najbardziej godna zapamiętania.
Wątek romantyczny — według mnie nie był tutaj potrzebny i szczerze mówiąc, gdyby nie pojawił się w ogóle — nawet nie odczułabym jego straty. Po prostu. Osobiście bardziej skupiłam się na tym, jakie relacje między sobą budują bohaterowie (choć tego również było tutaj bardzo dużo), w jaki sposób się do siebie odnoszą, no i oczywiście, co takiego może skrywać Adam. Zdecydowanie bardziej przemawiał do mnie aspekt psychologiczny i gdyby skupić się tylko na nim, myślę, że książka spodobałaby mi się o wiele bardziej.
Pióro Marty Bijan oceniam naprawdę dobrze, a ponadto uważam, że całkiem pasuje do takiej historii dla nastolatków właśnie. Jest lekkie, bezpośrednie, a jednocześnie ma w sobie coś, co mimo wszystko daje radę podtrzymać uwagę czytelnika. Być może nie jest to książka, która mnie zachwyciła sama w sobie, ale talent autorki muszę tutaj docenić.
Muchomory w cukrze to książka, która w mojej opinii jest dość „przehajpowana” - oczywiście, była momentami naprawdę wciągająca, jednak oceniając ją tak w całości, no to nie jest to pozycja, która mnie w sobie rozkochała. Być może to kwestia tego, że tego typu młodzieżówki już nie są czymś, co mnie wciąga, a ja sama już też skupiam się na innych problemach, a być może czytałam tę książkę w nieodpowiednim dla siebie czasie. Jeżeli jednak z przyjemnością sięgacie po powieści młodzieżowe czy też thrillery psychologiczne właśnie kierowane bardziej do młodzieży, to myślę, że ten tytuł możecie poznać — natomiast, jeśli oczekujecie od niej czegoś, co naprawdę wywali Was z kapci — to raczej nie znajdziecie tego tutaj.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz