środa, 13 lutego 2019

[PRZEDPREMIEROWO] W objęciach wroga, Adelina Tulińska

Pełno magii, chęci zemsty, a w tym wszystkim dwa rywalizujące ze sobą rody. Jednak jest ktoś jeszcze. Piękna Lilu oraz przystojny Deron. Opowieść podobna do historii Romea i Julii. Czy ta dwójka bohaterów zdoła ocenić, kto jest ich prawdziwym wrogiem? No i jak poradzą sobie z rosnącym uczuciem?

Wydawnictwo: Ridero
Data premiery: 14.02.2019
Liczba stron: 216

Przyznam szczerze, że do przeczytania tej książki zachęcił mnie sam opis. Historia Romea i Julki opowiedziana zupełnie na nowo, z dodatkiem magii? Cóż mi jeszcze potrzebne do szczęścia!

Lilu to bohaterka, którą nawet da się lubić. Nie będę ukrywać, że jej nieposłuszeństwo doprowadzało mnie chwilami do szewskiej pasji, ale z drugiej strony jest to taka postać, która zamiast jęczeć i narzekać, woli działać. Dziewczyna jest strasznie uparta, wygadana, a jej niektóre odzywki potrafią zwalić człowieka z nóg. DOSŁOWNIE.

Deron to bardzo przystojny młodzieniec, choć nie do końca mój typ urody. Z opisu, jaki można znaleźć w książce, wynika, że jest on blondynem o szmaragdowych oczach. Jest bardzo pewny siebie, arogancki no i nieustraszony. Prawdziwy ideał, co? Jeśli pominąć to, że swoim zachowaniem bardzo mnie irytował, to mogłabym powiedzieć, że tak- jest on ideałem.

Muszę przyznać, że kreacja zarówno bohaterów, jak i całego świata przedstawionego jest naprawdę ciekawa. Mamy silną główną bohaterkę, która nie jest taką typową ciapą, mamy magię, mamy wątek romantyczny no i różne zagrywki polityczne. Wszystko, czego potrzebuje dobra powieść fantasy.

Jedyną wadą tej książki jest zdecydowanie mała liczba stron. Dwieście szesnaście? Przecież to zbrodnia! Zwłaszcza że czyta się to tak dobrze. Tak naprawdę lektura W objęciach wroga zajęła mi jeden dzień, a dokładniej kilka godzin. Żeby jeszcze dobić czytelnika, autorka dowaliła takie zakończenie, że powinnam mieć na nią focha z dodatkowym przytupem. Tak nie wolno robić, nigdy.

Przebieram nogami z niecierpliwości, ponieważ potrzebuję drugiego tomu. Natychmiast.

Myślę, że ta książka może spodobać się miłośnikom twórczości Sary J. Maas, Holly Black czy nawet Victorii Aveyard. Dodatkowo jest to idealna książka na walentynki. Bardzo polecam.


Za możliwość przeczytania ślicznie dziękuję autorce, Adelinie Tulińskiej.

3 komentarze:

  1. Bardzo mnie zaciekawiłaś! W dodatku okładka też jest ładna i ciekawi :)
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Okładka jest fajna :)
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie:
    Eli z https://czytamytu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń