poniedziałek, 25 lutego 2019

Ognisty pocałunek, Jennifer L. Armentrout

Layla to siedemnastolatka, która prowadzi dość normalne życie. Jednak mieszka w jednym domu ze strażnikami-gargulcami, którzy mają za zadanie zabijać demony i dbać o bezpieczeństwo ludzi. Dziewczyna ma pewną moc, która jest jej największym utrapieniem. Jej pocałunek potrafi zabić wszystko, co ma duszę. Wkrótce do jej życia wkracza Roth-przystojny, seksowny, wytatuowany demon, który bardzo namiesza w głowie Layli. Zwłaszcza że może go całować bez przeszkód, ponieważ chłopak nie posiada duszy. Dziewczyna odkrywa, że to ona jest powodem, dla którego w mieście pojawiły się demony. Znajomość z Rothem może sprawić, że zostanie uznana za zdrajczynię rodziny. A co gorsza, Layla może stać się biletem w jedną stronę do zniszczenia świata...



Tytuł oryginału: White Hot Kiss
Cykl: Dark Elements
Wydawnictwo: Filia
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 496

Wiele słyszałam o tym, że seria Dark Elements jest o wiele lepsza niż seria Lux. Jako że ja przeczytałam cztery tomy tej drugiej serii, postanowiłam sięgnąć i po Ognisty pocałunek. Chciałam poznać twórczość autorki za pomocą zupełnie innej historii. Jak myślicie, książka przypadła mi do gustu?

Główna bohaterka tej powieści, Layla, to jedna z najbardziej irytujących postaci książkowych, jakie tylko istnieją. Na początku myślałam, że będzie to kolejna świetna bohaterka, która potrafi myśleć i nie jest taką ciapą. A jednak...
Layla to dziewczyna, która kompletnie nie myśli. Doskonale wie, że coś złego może jej się stać, ale  dalej robi to samo. Ucieka z domu, żeby zrobić coś, co nie z pewnością nie spodobałoby się jej ojcu.
Wiecie, co następuje później? Płacz i zgrzytanie zębów głównej bohaterki, że za karę nie może już wyjść z domu, a ktoś jej bliski jest ranny, bo musiał znów ją ratować.
Brak mi słów.

Ogólnie historia wykreowana przez Jennifer L. Armentrout jest naprawdę wciągająca, mimo pewnego schematu, który się tutaj pojawia. Pod pewnymi względami, Ognisty pocałunek przypominał mi pierwszą część serii Lux, ale nie jest to jakieś bardzo duże podobieństwo.
Dostałam powieść pełną niewiadomych, czyhającego zła, ogromnego napięcia, które nie słabnie nawet na końcu, a to właśnie w książkach lubię najbardziej.

Pomijając denną główną bohaterkę, książka jest naprawdę dobra. Armentrout stworzyła genialną historię, o której nie sposób zapomnieć jeszcze przez długi czas. Z niecierpliwością czekam teraz na możliwość przeczytania kolejnego tomu i mam nadzieję, że będzie on jeszcze lepszy.
No i mam też ciche marzenie, że Layla w końcu zmądrzeje...

Jeśli polubiliście się z Kate i Daemonem oraz ich historią, to z pewnością i ta książka przypadnie Wam do gustu.

2 komentarze:

  1. To nie mój gatunek, a jak jeszcze bohaterka jest irytująca, to już w ogóle odpadam :(

    mrs-cholera.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Boję się tej głównej bohaterki... Myślę, że mogłaby wszystko zepsuć :/

    OdpowiedzUsuń