poniedziałek, 4 lutego 2019

Wrap up: styczeń 2019

Styczeń nie był może zbyt intensywnym miesiącem pod względem czytelniczym, ale i tak udało mi się przeczytać aż 12 pozycji. Jedne były lepsze, drugie gorsze, ale o tym dowiecie się w dalszej części wpisu.


Pierwszą przeczytaną przeze mnie książką było Morderstwo na święta od wydawnictwa Zysk i Sk-ka. Miał to być kryminał, klasyka gatunku i tak właśnie było. Moje pełne zdanie na temat tej pozycji możecie poznać TUTAJ.

Następnie w końcu zabrałam się za Gałęziste, czyli książkę, która czekała na moim czytniku już kilka miesięcy. Do dziś jestem na siebie zła, że tak długo zwlekałam z jej przeczytaniem, bo ta historia jest tak dobra! Więcej o tej pozycji przeczytacie TUTAJ.

Nad lawendowym morzem to książka od wydawnictwa Novae Res, która miała być opowieścią o walce z depresją, a jednak był to totalny klump, o którym nie chcę już pamiętać. Więcej znajdziecie TUTAJ.


Letnia Noc to kolejna książka wydawnictwa Zysk i S-ka, która niesamowicie mnie wciągnęła, ale nie nazwałabym jej ścinającym krew w żyłach horrorem. Całą recenzję znajdziecie TUTAJ.


Kolejną książką, jaką przeczytałam w tym miesiącu były Chmury z keczupu. Historia przyjemna, ciekawie napisana, ale nie jest to coś genialnego. Pełną recenzję macie TUTAJ.


Następnie sięgnęłam po drugą już książkę Robyn Schneider, czyli Dzień ostatnich szans. Jest to bardzo dobra i bardzo ciekawa młodzieżówka, zdecydowanie godna polecenia. Chcecie poznać moją kompletną opinię na jej temat? Odsyłam Was TUTAJ.


Ten jeden dzień od wydawnictwa W.A.B to książka zdecydowanie godna polecenia. Nie bez powodu dałam jej tak wysoką ocenę. Do całej recenzji odsyłam Was TUTAJ.


Kolejny debiut na mojej liście przyniósł za sobą zaskakującą historię. Domek Adrianny Szymańskiej od wydawnictwa Novae Res to powieść wciągająca, zabawna i zdecydowanie warta poświęconego jej czasu. Kompletna recenzja TUTAJ.


Potem udało mi się sięgnąć po nową powieść autorek Dwunastu życzeń, czyli Inną kobietę. Historia jest zupełnie nowym spojrzeniem na romans i na to wszystko, co się wtedy dzieje. No i jeszcze ten zwrot akcji... Zobaczcie moją pełną recenzję TUTAJ.


W styczniu w końcu sięgnęłam po Unieważnienie Emmy Chase. Tym sposobem utwierdziłam się tylko w przekonaniu, jak bardzo uwielbiam twórczość tej autorki. Recenzja jest TUTAJ.


Przyszedł czas na ostatnie dwie książki, jakie przeczytałam w styczniu. Jedną z nich jest książka, a bardziej opowiadanie W domu Dave'a, który jest świetną podstawą dla powieści kryminalnej. Ciekawi mojej pełnej recenzji? Znajdziecie ją TUTAJ.


Ostatnią już książką jest przegenialny, przeboski Okrutny książę Holly Black. Jest to świetna historia, której nie sposób zapomnieć. Absolutnie zakochałam się w świecie wykreowanym przez Holly i niecierpliwie czekam na tom drugi. Całą recenzję przeczytacie TUTAJ.


Tak prezentuje się lista przeczytanych przeze mnie książek w styczniu. Najlepszą książką był zdecydowanie Okrutny książę, którym mam zamiar wszystkich zarażać dookoła. Najgorszą zaś książką okazała się być ta historia o walce z depresją, czyli Nad lawendowym morzem. Rozczarowała mnie ona i to bardzo.

A Wy ile książek przeczytaliście w styczniu?

2 komentarze:

  1. "Okrutnego księcia" uwielbiam. To naprawdę baaardzo ciekawa powieść. Natomiast właśnie teraz zabieram się za "Letnią noc" :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Morderstwo również przeczytałam, a Gałęziste... ach cóż to była za książka. Teraz czekam na najnowszą tego autora.
    Obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń