poniedziałek, 7 stycznia 2019

Morderstwo na święta, Francis Duncan

Mordecai Tremaine przybywa do posiadłości swojego znajomego, aby spędzić tam święta Bożego Narodzenia. Poznaje tam kilkunastu innych gości, którzy wzbudzają jego zainteresowanie. Każdy z nich ma swoje tajemnice, a Mordecai jako obserwator ludzkiej natury doskonale wyczuwa napięcie wśród gości. Pewnej nocy goście znajdują pod choinką zwłoki Świętego Mikołaja. Napięcie staje się nie do zniesienia, a do akcji wkracza Mordecai Tremaine we własnej osobie.

Tytuł oryginału: Murder for Christmas
Cykl: Mordecai Tremaine (tom 2)
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 312

Święta minęły już dawno, ale na mojej półce wciąż czekała właśnie ta pozycja. Przyznaję, że jakiś czas się do niej zbierałam, ponieważ niekoniecznie miałam ochotę na kryminał. Jednak się zawzięłam i zaczęłam ją czytać. Jaka jest więc moja opinia?

Głównym bohaterem jest wspomniany w opisie Mordecai Tremaine. Tutaj się na chwilę zatrzymam i muszę przyznać, że jego imię bardzo kojarzy mi się ze słowem "morderstwo". Za każdym razem, gdy pojawiało się jego imię- ja czytałam je jako Morderstwo Tremaine. Moim zdaniem to podobieństwo nie jest przypadkowe.
Jest to osobnik cichy, spokojny, ale jednocześnie dość uparty w dążeniu do wyznaczonego celu. Jest on również jedynym bohaterem powieści, który jako tako wzbudził moją sympatię.

Fabuła tej książki przypomina mi odrobinę fabułę Niechcianego gościa Shari Lapeny. Nie wiem, czy podobieństwo jest przypadkowe, czy też celowe, jednak na to właśnie zwróciłam uwagę. Autor ciekawie wykreował bohaterów, ale moim zdaniem ich przedstawienie w książce trwało zbyt długo. Żeby poznać każdego z bohaterów kryminału, czytelnik musi przeczytać blisko sto stron, a to 1/3 tej książki. Rozumiem, że może i tak jest łatwiej, ale moim zdaniem lepiej byłoby poznawać poszczególne postaci podczas trwania jakiegoś wydarzenia.

Na oklaski zasługuje natomiast to, jak Francis Duncan wprowadził do tej powieści atmosferę, która trzyma w napięciu aż do ostatniej strony. Cały ten dworek, w jakim znaleźli się wszyscy bohaterowie, jest dość mroczny, tajemniczy i z pewnością nie chciałabym spędzić tam nocy (a co dopiero świąt!).
Każde niepokojące zachowanie gości wzbudzało we mnie coś w rodzaju niepokoju, ponieważ kompletnie nie wiedziałam, z której strony mam spodziewać się wybuchu.

Zakończenie jest ogromnie zaskakujące i do tej pory nie mogę przeżyć tego, kto okazał się tym złym, a kto tym dobrym. Myślę, że będzie to idealna pozycja dla miłośników zaskakujących kryminałów oraz dla osób, którym spodobał się właśnie Niechciany gość. Należy pamiętać również, iż jest to wznowienie powieści Duncana, po 65 latach od jej pierwszego wydania. Mamy tutaj więc do czynienia z prawdziwą klasyką gatunku.

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka.