czwartek, 15 listopada 2018

[PRZEDPREMIEROWO] Niechciany gość, Shari Lapena

Mały hotel znajdujący się z daleka od wszelkiej cywilizacji może wydawać się idealnym miejscem na spędzenie weekendu z dala od obowiązków i problemów. Przez potężną burzę śnieżną, ludzie znajdujący się w hotelu Mitchell's Inn są w nim zamknięci bez prądu i kontaktu ze światem zewnętrznym. Pewnej nocy ginie jeden z mieszkańców, a wszyscy podejrzewają, że był to zwykły wypadek. Jednak kiedy ginie kolejna osoba, zdają sobie sprawę z tego, że wśród nich może znajdować się morderca...

Tytuł oryginału: An Unwanted Guest
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 320

Thrillery to zdecydowanie książki dla mnie. Wiadomo, że jedne są bardziej wciągające i więcej się w nich dzieje, a drugie są bardziej "spokojnie". O tej autorce słyszałam już kiedyś, ale dopiero teraz miałam okazję sięgnąć po jedną z jej książek. Dziś opowiem Wam o tym, do jakiej grupy thrillerów zaliczę Niechcianego gościa

Kiedy zaczęłam czytać tę książkę, nie mogłam się połapać jaki bohater jest kim i z kim przyjechał. Na początku autorka wrzuciła mnie na głęboką wodę, ale po czasie zaczęłam mniej więcej ogarniać te wszystkie postaci. 

Bardzo spodobało mi się to, jak Shari Lapena wykreowała tych wszystkich bohaterów. Każdemu z nich przypisała jakąś cechę, która ich wyróżniała. Na przykład pisarka Candice White była taką cichą myszką. Nie rozmawiała za bardzo z innymi mieszkańcami, zdarzyło jej się zamienić z kimś słowo tylko raz czy dwa. Nie rozmawiała, ale obserwowała i wyciągała swoje wnioski, o których wiedziała tylko ona sama. 

Dana i Matthew stworzyli obraz uroczej pary, która nie potrafi rąk od siebie oderwać. Ona-piękna, elegancka młoda kobieta, a on całkowicie w niej zakochany. Tam, gdzie jedno, tam i drugie. Mogę się nawet pokusić na nazwanie ich papużkami-nierozłączkami, bo tak to dla mnie wyglądało. 

Riley sprawiała wrażenie zlęknionej, wycofanej, a w niektórych nawet wzbudzała strach. Przyznam się, że była to jedyna bohaterka, która zwróciła moją uwagę. Nie chodzi tu o to, że faktycznie była dziwna czy straszna, ale wzbudziła we mnie ogrom współczucia. Riley jest dziennikarką i przez pewien czas przebywała w Afganistanie, gdzie widziała takie rzeczy, których nikt nigdy widzieć nie powinien. 

Autorka ma ciekawy styl pisania, a tą powieść napisała w trzeciej osobie, ale z użyciem czasu teraźniejszego. No mistrzostwo. Pierwszy raz miałam styczność z tak poprowadzoną narracją, więc na początku było to dla mnie ogromne zaskoczenie i trochę mnie to zdezorientowało. Jednak teraz, po skończeniu tej książki wiem, że ta narracja to chyba największa zaleta tej książki. Na drugim miejscu są bardzo dobrze wykreowani bohaterowie, a na trzecim również bardzo dobrze wykreowany świat przedstawiony.

Fabuła powieści może odrobinę przypominać książkę One of Us is lying, czyli Jedno z nas kłamie. Kilka osób w zamkniętym hotelu, dwoje z nich umiera... Zagadka prawie nie do rozwiązania. Nawet nie wiecie, jak bardzo myślałam, kto mógł popełnić te morderstwa. Wyliczałam wszystkich, którzy zostali. Analizowałam ich zachowania, wszystko. A jednak końcówka odrobinę mnie rozczarowała, ponieważ gdzieś tam już wiedziałam, kto to zrobił.

Tę książkę zdecydowanie zaliczam do grupy thrillerów spokojniejszych, choć w pewnym momencie napięcie naprawdę sięgało zenitu. Niechciany gość spodoba się wszystkim miłośnikom thrillerów, ale może i miłośnikom powieści obyczajowych? Mikołajki już blisko, więc może sprawicie taki prezent jakiemuś zapalonemu czytelnikowi?


Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka