wtorek, 27 listopada 2018

Księga luster, Adam Faber

Kate Hallander to typowa nastolatka. Mieszka ze swoją ciotką w Londynie i wiedzie stosunkowo zwyczajne życie. Mimo zakazu ciotki, pewnego dnia nastolatka staje w progu magicznego sklepu, którego właścicielka wręcza jej Księgę Luster. Zakochana dziewczyna rzuca miłosny czar na przystojnego chłopaka, Jonathana, ale niestety czar skutkuje zupełnie inaczej, niż Kate się tego spodziewała. Dziewczyna trafi do Jaaru, czyli magicznej krainy... Jak zakończy się ta szalona historia?

Cykl: Kroniki Jaaru (tom 1)
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 456

Kiedy w internecie pojawił się wielki BUM na książkę Adama Fabera, uznałam, że to raczej nie jest książka dla mnie. Temat Harrego Pottera zdążył mi się już znudzić, a tu nagle z szafy wyskakuje mi jego damska wersja. Jakiś już czas temu zdecydowałam się jednak na przeczytanie tej książki. Dlaczego? Być może dlatego, że ten cały szał już się skończył i nie byłam atakowana tą okładką z każdej strony. Dziś chciałabym Wam opowiedzieć trochę o moich wrażeniach.

Kate Hallander to bohaterka, która zapada w pamięć. Jest właściwie typową nastolatką, czyli buntuje się przeciwko ciotce, jest uparta i odrobinę irytująca. Ale tylko odrobinę. Z drugiej jednak strony, jest młodą, początkującą czarownicą która nie do końca ogarnia o co w tym wszystkim chodzi. Choć wciągnęłam się w tę historię i poczułam się w pewien sposób związana z tą bohaterką, to jednak Kate nie wzbudziła mojej zbyt wielkiej sympatii. Irytowała mnie swoją głupotą, no bo kurcze. Kto normalny rzuca miłosny czar na drugą osobę?! Nie, nie i jeszcze raz nie. Wybacz mi koleżanko.

W książce pojawia się również drugi główny bohater, a jest nim fer o imieniu Fion. Zamieszkuje on wcześniej wspomnianą magiczną krainę, zwaną Jaarem. Żeby zrobić na złość swojemu ojcu, wyrusza w podróż, aby odnaleźć przypisaną mu czarownicę. Jednak głupiutki fer nie przewidział tego, że może wpaść w jakieś kłopoty. A gdzie tam! On? On przecież tylko szuka swojej kobitki. Wpada on w ręce Erato, a przez swoją naiwność wprowadza wielkie zamieszanie w świecie magii. Nie będę się jakoś rozwodzić, napiszę tylko, że akurat ten bohater wzbudził we mnie coś na kształt, hm. Czułości? Miałam ogromną ochotę go po prostu przytulić.

Adam Faber posłużył się w tym przypadku narracją pierwszoosobową, więc mogłam z łatwością "wejść" w rolę danej postaci. Muszę przyznać, że zdecydowanie ułatwiło mi to czytanie i sprawiło, że lektura stała się przyjemniejsza. Świat wykreowany przez autora, jest czymś... niezwykłym. Uzależniającym. Choć bohaterowie nie do końca mi się podobali, to jednak ten świat Jaaru mnie zachwycił i całkowicie w sobie rozkochał.

Moim zdaniem jest to powieść bardziej skierowana do takiej młodszej młodzieży, ale nie tylko młode osoby pokochają tą historię. Ilu dorosłych czytało i wypowiadało się na temat tej książki, a były to praktycznie same dobre słowa! Dzięki tak dobrze wykreowanym bohaterom oraz światu, z ogromną chęcią sięgnę w przyszłości po kolejne tomy tej serii.