niedziela, 25 października 2026

(1364) Dom smutku, Tomasz J. Nowak

 


Wydawnictwo: WasPos
Data wydania: 10.09.2026
Liczba stron: 360
Thriller, literatura grozy
Jakiś czas temu otrzymałam propozycję przeczytania i zrecenzowania powieści Tomasza J. Nowaka o tytule Dom smutku. Po poznaniu opisu książki poczułam się bardzo zainteresowana i no cóż… najbardziej przemówiła do mnie obecność wątku grozy, co bardzo lubię w książkach. Jednak czy ta powieść okazała się na tyle dobra, bym chciała ją polecić większej ilości osób? O tym w recenzji poniżej.

Bernard i Weronika są internetowymi twórcami, którzy lubują się w urbexach — wchodzeniu do opuszczonych miejsc, a każda taka wyprawa jest przez nich skrzętnie dokumentowana. Pewnego dnia otrzymują wiadomość o opuszczonym sierocińcu na Podlasiu, o którym miejscowi mówią „Dom Smutku”. Kiedy twórcy docierają na miejsce, od razu czują, że panuje tam dziwna atmosfera. Kiedy zapada zmrok, Weronika ginie bez śladu — a Bernard zaczyna popadać w obsesję na punkcie tego miejsca. Co stało się z jego towarzyszką? Jaką straszną tajemnicę skrywa sierociniec?

Pierwsze strony powieści sprawiły, że poczułam lekką irytację — na głównego bohatera i wybrankę jego serca, których relacja krzyczała „red flag”. Przyznam się szczerze, że nie rozumiałam tego, dlaczego ci ludzie ze sobą są i chyba do nie do końca też rozumiałam, z jakiego powodu autor postanowił wpleść ten wątek już na samym początku. Na szczęście po przebrnięciu przez te pierwsze 15 stron — historia zaczęła mnie wciągać, a ja realnie zaczęłam odczuwać niepokój związany z tym, co może się wydarzyć.

Główny bohater powieści, czyli Bernard to taka postać, która raczej nie wzbudza zbyt dużej sympatii — bo jego zachowanie nie zachwyca, a i sposób, w jaki traktuje niektórych ludzi również. Podziw natomiast wzbudza jego zawziętość w dążeniu do odkrycia prawdy na temat sierocińca i chyba tą kwestią zaplusował u mnie najbardziej. Jego kreację oceniam na ocenę bardzo dobrą, ponieważ nawet bohater, którego nie da się polubić — trzeba umiejętnie stworzyć, a autorowi zdecydowanie się to udało.

Głównym tematem w powieści jest właśnie tytułowy Dom smutku, w którym przed laty dochodziło do naprawdę strasznych rzeczy, natomiast szybko zostały one zatuszowane przez ówczesną władzę. Oczywiście, miejscowi doskonale pamiętają, co tam się działo, więc ich obecność w tej powieści jest nieoceniona i tutaj też muszę docenić fakt, że autor nie pominął tej kwestii, a rzeczywiście zadbał też o obecność bohaterów drugoplanowych i tych bardziej epizodycznych. W książce nie brakuje również poruszania kwestii zdrowia psychicznego, traum z dzieciństwa czy też po prostu problemów, z którymi mierzymy się jako dorośli.

Tomasz J. Nowak ma dobre pióro i podczas lektury czułam wyraźnie, że język pisany nie jest mu obcy. Oczywiście, książka nie jest w stu procentach idealna, ale mnie zdołała naprawdę wciągnąć i wręcz zachwycić. Nie wstydzę się również przyznać, że po pierwszym dniu czytania nie mogłam spać — bo odczuwałam niepokój i no cóż, jako książka z elementami grozy, pozycja ta sprawdziła się idealnie.

Dom smutku to pozycja, z której niesamowicie się cieszę, że „spotkała” mnie na swojej drodze. To książka, którą pochłonęłam w dwa dni, co nie zdarzyło mi się już dawno — zwłaszcza teraz przy małym dziecku. Jeżeli lubicie wszelkie thrillery psychologiczne, powieści grozy lub takie, w których występują elementy grozy — to naprawdę, zwróćcie uwagę na tę historię i dajcie jej się porwać i… przestraszyć.


[Współpraca barterowa]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz