środa, 27 czerwca 2018

Przypadkowe szczęście, Abbi Glines

O Abbi Glines słyszałam już naprawdę dużo. W końcu postanowiłam sięgnąć po twórczość tej autorki. Jak wypadło moje pierwsze spotkanie z nią?

Della Sloane dostała od swojej przyjaciółki polecenie, by zaczęła żyć pełną piersią. Dziewczyna ma mroczne sekrety, o których wie tylko ona, a wyjazd z rodzinnego miasta ma pomóc zapomnieć jej o pewnych wydarzeniach.
Woods Kerrington jest natomiast typowym kobieciarzem. Nie gustuje w słabych kobietach, bo dla niego są one zbyt kruche i musiałby być z nimi bardzo ostrożny. Noce pełne niegrzecznych i przyjemnych zabaw to jest to, co podoba mu się najbardziej. Gdy spotyka Dellę, nie zdaje sobie nawet sprawy z tego, że ta dziewczyna jest właśnie krucha, bardziej niż mógłby sobie to wyobrazić.

Kiedy zaczęłam lekturę tej książki, przeraziło mnie trochę to jak autorka dosadnie opisuje sceny seksu. Wcześniej czytałam powieści m.in. Laurelin Paige, a tam sceny łóżkowe są również opisane dość szczegółowo oraz dość, nazwę to, ostrym językiem. Myślę, że tak mnie to poraziło, ponieważ dawno już nie miałam styczności z erotykiem w najczystszej jego formie.

Główni bohaterowie zostali wykreowani wprost genialnie. Mamy Dellę, czyli spokojną i cichą dziewczynę, która światu ukazuje tylko swoją odważną i twardą postawę.
Jest i Woods, który pochodzi z bogatej rodziny, ale o dziwo! Sprzeciwia się woli rodziców na każdym kroku. Brzmi to schematycznie i po części takie jest, ale ja osobiście zapomniałam o tym podczas czytania.

Gorąca atmosfera, która towarzyszy wydarzeniom przez większą część książki, to jest to, co tygryski lubią najbardziej. No, a w tym oczywiście ja. Przyznaję, fabuła wymyślona przez Abbi Glines uwiodła mnie i nie mogłam się oderwać od tej pozycji. Historia Delli i Woodsa mnie totalnie zauroczyła, a zakończenie książki całkowicie wprowadziło w głowie zamęt.

Jestem absolutnie na tak. Styl autorki mimo wszystko bardzo przypadł mi do gustu i z pewnością jeszcze wrócę do jej twórczości.