niedziela, 29 października 2017

Rewizja, Remigiusz Mróz

Panie Remigiuszu. Publicznie pragnę oznajmić, że Pana nienawidzę za te zakończenia. Pewnie napiszę to jeszcze nie raz, ponieważ przede mną jeszcze sporo książek Pana autorstwa.


Tymczasem jednak pragnę podzielić się z Panem swoimi przemyśleniami i odczuciami po lekturze trzeciego tomu serii o Chyłce i Zordonie.

Szczerze mówiąc myślałam, że już nic nie pobije Zaginięcia, ale okazuje się, że nigdy nie należy mówić nigdy.
Po wydarzeniach z poprzedniego tomu, Joanna Chyłka udziela porad prawniczych w jednej z warszawskich galerii handlowych, czego się kompletnie nie spodziewałam. Myślałam, że może zatrudni się w jakiejś konkurencyjnej kancelarii, ale nie.
Lubi Pan chyba komplikować życia swoich bohaterów, bo kobieta dodatkowo popada w alkoholizm. Ja jestem osobą niepijącą, ale dzięki Joannie i Panu może się to zmienić. Na trzeźwo tego nie zniosę.

Zordon... to znaczy, Kordian Oryński stał się takim trochę lizusem. Robi wszystko pod dyktando swojego nowego patrona, co nie do końca mi się podoba. Między wierszami (w tym przypadku: między jednym poleceniem, a drugim) można wyczytać jak bardzo brakuje mu Chyłki. Nic dziwnego, ponieważ Joanna doskonale odnajdywała się w roli ostrej adwokatki, a nazwany przez Kordiana Borsuk sam chyba do końca nie wie, że jeszcze żyje.

Pojawienie się pewnego bohatera, którego w życiu bym się tutaj nie spodziewała, sprawiło, że zwątpiłam w sens działań Chyłki i Zordona. A to przecież dopiero początek takich akcji z Pańskiej strony.

Zabójstwo i to w dodatku podwójne, od początku  wzbudzało moją ogromną ciekawość. Bardzo ciekawe jest również to, że oprócz części kryminalnej został poruszony w pewien sposób problem nietolerancji względem Romów. Bardzo łatwo jest osądzić kogoś za coś, czego nie zrobił tylko i wyłącznie przez to jakiego koloru ma skórę oraz jakiej jest narodowości.

Ciągłe zmiany biegu akcji w końcu zaczęły mnie męczyć, ale zakończenie z jednej strony mi to wynagrodziło, ale z drugiej... co to miało być za zakończenie Panie Remigiuszu? Nie wolno tak robić!
Mówię szczerze: myślałam, że mam zawał. Z niecierpliwością czekam na możliwość przeczytania kolejnego tomu tej serii.

Z poważaniem,
Inthefuturelondon.