środa, 19 października 2022

(1066) Wszystkie nasze obietnice, Colleen Hoover

 


Tytuł oryginału: All Your Perfects
Tłumaczenie: Aleksandra Żak
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 14.11.2018
Liczba stron: 296
Romans, literatura obyczajowa

Colleen Hoover zajmuje zaszczytne miejsce w moim sercu i tego nie mam zamiaru ukrywać. Z ciekawością (i pewną dozą strachu) postanowiłam sięgnąć po powieść Wszystkie nasze obietnice. Wiedziałam, że pozycja ta może mocno na mnie wpłynąć, jednak nie spodziewałam się, że zrobi to aż tak. No cóż, Colleen po raz kolejny pokazała, na co ją stać. Więcej na temat książki w tej recenzji.

Quinn i Graham spotkali się przypadkiem. Los połączył ich ze sobą w najgorszy dzień ich życia. Teraz są już małżeństwem z kilkuletnim stażem, jednak ich miłość nadal ma się rewelacyjnie. Nikt z zewnątrz nie zdaje sobie sprawy z tego, jakie trudności oboje muszą pokonywać na co dzień, a marzenia o założeniu rodziny oddalają się z każdym kolejnym miesiącem. Quinn i Graham powolutku zaczynają się od siebie oddalać... Czy tajemnicza szkatułka, którą on podarował swojej żonie w dniu ślubu, może naprawić ich relację?

Powiem szczerze, że nie mam bladego pojęcia, od czego konkretnie zacząć tę recenzję. Historia Grahama i Quinn tak mocno mnie wzruszyła, tak bardzo zawładnęła moimi myślami, że wykrzesanie z siebie chociażby kilku słów więcej stanowi dla mnie problem. Dlatego też, jeśli wkradnie się tutaj chaos – mam nadzieję, że zdołacie mi to wybaczyć.

Główni bohaterowie zdecydowanie zasługują na uwagę. Quinn jest sympatyczną, inteligentną i zabawną kobietą, która wydaje się, że potrafi iść po trupach do celu. Graham również wzbudza sympatię, zaufanie, a ponadto jest dość pewny siebie, a przy tym jeszcze troskliwy. Mężczyzna idealny, prawda? No cóż, nie ja jedna tak o nim pomyślałam. Graham jest doskonałym przykładem na to, że mężczyźni napisani przez kobiety – tu głównie przez Colleen - są po prostu idealni w swojej pozornej nieidalności.

Autorka pokusiła się tutaj o poruszenie bardzo trudnego tematu, jakim jest zakładanie rodziny. Nie chciałabym tutaj komuś czegoś zaspilerować, bo prawdziwa magia tkwi w samodzielnym odkrywaniu całego bólu i jednoczesnego piękna tej historii. Gdzieś w społeczeństwie utkwiło takie przekonanie, że rodzina nigdy nie będzie pełna, jeśli jest tylko mąż i żona - dla wielu słowo rodzina oznacza więcej osób, najlepiej więcej niż trzy w jednym domostwie, z psem w ogródku i kotem na kanapie. Colleen łamie w tej powieści ten stereotyp i stara się udowodnić, że tak nie musi być.

O tym, że autorka ma bardzo dobre pióro, dzięki któremu lektura książki upływa w tempie błyskawicznym - nie będę się rozpisywać. To raczej jest wiadome. Jestem wdzięczna autorce za stworzenie tak fenomenalnej powieści, która absolutnie chwyciła mnie za serce i zachwyciła. Dla mnie Wszystkie nasze obietnice to pozycja idealna i nic bym w niej nie zmieniła. Warto też dodać, że pod sam koniec płakałam już jak bóbr.

Jeżeli poszukujecie dobrej powieści obyczajowej z wątkiem dramatu i poruszającej ważną tematykę, to ten tytuł powinien zwrócić Waszą uwagę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz