poniedziałek, 4 września 2017

Koszmar Morfeusza, K.N. Haner

Po krótkim odpoczynku od Morfeusza i Cassandry mogłam z powrotem wrócić do ich świata. Nikt mnie niestety nie uprzedził przed bombą, jaka spadła na mnie podczas lektury drugiego tomu. Dlatego ostrzegam Was ja- uważajcie na tą książkę!



Cassandra nadal próbuje wymusić na Adamie deklarację miłości, choć on idzie w zaparte i nie zdradza swoich uczuć. Ich relacja staje się niezwykle napięta, kiedy główna bohaterka chce za wszelką cenę wyciągnąć swojego ukochanego z sideł klubu Mirrors. Ale czy jej się to uda?

Zaczynając czytać, w głowie mignęła mi myśl, że tutaj na pewno stanie się coś złego. Oczywiście, zignorowałam to i poświęciłam się lekturze, aby jak najszybciej dowiedzieć się, jak akcja z pierwszego tomu rozwinie się dalej.

Mimo tego, że główna bohaterka ciągle mnie denerwuje i chwilami mam ochotę ją udusić, to jednak nie wyobrażam sobie tej serii bez Cassandry. Ta kobieta już tak bardzo zawojowała ten świat, że bez niej wydawałby się pusty. Ale to nie znaczy, że ją polubiłam.

Po za sytuacjami, gdy Adam/ Morfeusz i Cassandra się kłócą i rozchodzą za każdym razem (trochę jak Hardin i Tessa), mnie jednocześnie trafia szlak. Ile można? Przez te sytuacje stwierdzam jednak, że jak są razem jest źle, ale kiedy nie są razem- jest jeszcze gorzej.

Przy około setnej stronie zaczęły lecieć mi łzy. Możecie mi wierzyć lub nie, ale jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się popłakać nawet nie w połowie książki. Droga autorko- DLACZEGO? Chociaż nie, wróć! To pytanie zadam zaraz.

Dodałam na fanpage'a wpis o tym, że popłakałam się podczas czytania, na co K.N. Haner napisała mi w komentarzu, że... na końcu będzie jeszcze gorzej. Słowa te wzbudziły we mnie ogromny stres i przeżywałam wszystko dwa razy bardziej, bo już nie wiedziałam czego się spodziewać. A jak już następowało coś totalnie niespodziewanego, miałam ochotę jednocześnie zabić autorkę i ją przytulić, ponieważ mało która autorka erotyków potrafi wzbudzić takie emocje u czytelnika, a K.N. Haner udaje się to perfekcyjnie.

Cały czas też zastanawiałam się co też może się stać i miałam w głowie tylko Adama: porwanie, katowanie lub coś znacznie gorszego. Ale kiedy kilka stron przed końcem poskładałam wszystkie podpowiedzi do kupki... Serce mi zamarło. Dlatego też ja się pytam. Droga Autorko- DLACZEGO TY TO ZROBIŁAŚ? Niby można było się tego łatwo domyślić, ale jakaś nadzieja wciąż była. Wciąż nie mogę w to uwierzyć i muszę się dobrze zastanowić, czy chcę sięgnąć po kolejną część.

Słowem podsumowania: uważajcie na Koszmar Morfeusza. Bo to jest naprawdę koszmar, o czym ja nie miałam zielonego pojęcia. Możecie spodziewać się morza wylanych łez oraz zszarganych nerwów. Można również znaleźć tutaj jeszcze bardziej gorący romans, osobiste tragedie oraz walkę z niebezpiecznymi przeciwnikami.


Za egzemplarz bardzo dziękuję wydawnictwu Editio