niedziela, 17 września 2017

Prokurator, Paulina Świst

Do lektury tej książki podeszłam całkowicie "na luzie". Wiedziałam mniej więcej czego mogę się spodziewać, ale nie nastawiałam się na coś konkretnego. Dlatego dziś zapraszam Was do mojej krótkiej opinii na temat tej powieści.

Już na pierwszej stronie poznajemy adwokat Kingę Błońską. Jest to kobieta pewna siebie, choć czasami ukazuje swoje wrażliwe oblicze. Oprócz tego jest uparta jak osioł, przez co nie raz i nie dwa miałam ochotę zrobić jej krzywdę. Jej głównym zadaniem jest obrona swojego klienta, a właściwie przyrodniego brata- "Szarego", który dopuścił się bardzo złych czynów. W momencie, gdy dowiedziałam się jakie ziółko z tego Mariuszka, bohaterka zyskała moje współczucie. No bo kurczę, jak tu wybronić człowieka, o którym wiadomo, że jest winny? Na domiar złego dochodzą problemy w prywatnym życiu Kingi. Dlatego też moje współczucie dla tej bohaterki wzrosło o kilka stopni.

Wkrótce Kinga poznaje pana prokuratora- Łukasza Zimnickiego, z którym spędza namiętną noc. A o tym, że jest to osoba, z którą będzie musiała walczyć w sądzie, dowiaduje się... właśnie w sądzie. Także troszkę niezręczna sytuacja.
Zimnicki jest facetem, który doprowadza niejedną niewiastę do orgazmu, ale także do wściekłości. Jego częste humorki i brak zaufania to tak naprawdę tylko wierzchołek góry lodowej.

Relacja głównych bohaterów może wydawać się romantyczna, ale moim wcale taka nie jest. Ten "związek", o ile można to tak nazwać, jest męczący. On jest zły, ona nie wie o co mu chodzi i się obraża, po czym on również się obraża. Chodzą wokół siebie jak dwa rozwścieczone byki, które zaraz zaczną walkę, ale nie! Oni nie walczą, tylko uprawiają ostry seks, a później wracają do swoich fochów.

Jeśli chodzi o fabułę, to w mojej opinii wątek seksu i wątek kryminalny zostały rozdzielone po równo. Tyle samo scen miłosnych i tyle samo scen pełnych napięcia i niepewności, choć romans Kingi i Łukasza zdecydowanie wybija się na pierwszy plan.

Podsumowując jest to dobra książka, ale z pewnymi wadami. Myślę, że będzie to idealna lektura dla osób poszukujących powieści na jeden lub dwa wieczory. Język jakim posługuje się tutaj autorka jest prosty w odbiorze (czasami aż za bardzo), więc książkę czyta się bardzo szybko i przyjemnie.
Jeśli nastawiacie się na thriller prawniczy z krwi i kości, to lepiej sięgnijcie po serię o Joannie Chyłce Remigiusza Mroza, bo Prokuratorem możecie się bardzo rozczarować.



Za egzemplarz bardzo dziękuję Business & Culture.