środa, 16 września 2020

(617) Ostatni pociąg, Meg Waite Clayton


Tytuł oryginału: The Last Train to London
Tłumaczenie: Patrycja Zarawska
Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 12.08.2020
Liczba stron: 536
Literatura wojenna, obyczajowa

Literatura wojenna czy obozowa, w której nie brak przemycanych faktów, zawsze mnie interesowała. Choć może nie brzmieć to miło, to jednak taki jest stan rzeczy: te książki mnie ciekawią, a już najbardziej interesuje mnie wszystko, co działo się wówczas na świecie. Dlatego też mój wybór padł na powieść Ostatni pociąg, a jak ta pozycja wypadła w moich oczach?

Jest 1936 rok. Nikt jeszcze nie domyśla się, co może wydarzyć się trzy lata później. Dla młodego Stephana (chłopaka z zamożnej żydowskiej rodziny) banda nazistów to tylko hałaśliwi nudziarze, którzy krzyczą, Bóg wie o co. Interesuje go sztuka, kultura i rozwój pasji do dramaturgii. Może liczyć na wsparcie swojej przyjaciółki Zofie-Helene, która jest wybitna w dziedzinie matematyki, a jej matka prowadzi antynazistowską gazetę. Nagle, jak za dotknięciem złowrogiej różdżki, życie nastolatków zmienia się w koszmar. Rodzinie Stephana zostają odebrane wszystkie prawa, a matka Zofie umieszczają w areszcie. Jedyną nadzieją okazuje się Truus Wijsmuller, która gotowa jest uratować jak najwięcej żydowskich dzieci i zapewnić im bezpieczeństwo. Jednak zanim to, będzie musiała zmierzyć się z okrutnym Adolfem Eichmannem – nazistowskim biurokratą. Czy przyjaźń, miłość i poświęcenie mają rację bytu w tak niepewnych czasach?

Sam początek tej powieści nie napawał optymizmem. Autorka zdecydowała się na dwutorowe prowadzenie narracji (chociaż ta i tak przedstawiana jest w trzeciej osobie), co wydawało mi się dobrym pomysłem. Czytelnik ma tutaj możliwość zobaczenia tego, jak żyje jedno z żydowskich dzieci, a także jak funkcjonował “przemyt” tych niewinnych istot, byleby zapewnić im bezpieczeństwo i opiekę. Jednakże w pewnym momencie autorka chcąc wprowadzić do historii głosy innych postaci, sprawiła, że się zgubiłam. Nie za bardzo mi się to spodobało, ale jestem w stanie to wybaczyć — nie były to aż tak istotne fragmenty dla całej powieści, więc jeśli wy byście się również zgubili – pod żadnym pozorem się nie zrażajcie!

Wspomniałam o bohaterach, więc wypadałoby powiedzieć o nich kilka słów. Stephan, choć był jednym z głównych postaci, to nie porwał mojego czytelniczego serca i nie potrafię określić, czy go polubiłam. Mogę o nim napisać tylko tyle, że poruszyła mnie jego troska o braciszka i matkę. Inaczej sprawa wyglądała z Zofie-Helene, która całkowicie zawróciła mi w głowie i wzbudziła morze podziwu. Jest to tak inteligentna i rezolutna dziewczyna, że nie wiem, jak można nie uśmiechać się przy jej słowach, zwłaszcza wtedy, gdy zachwyca się wyrażeniami matematycznymi.

Ciocia Trusia to kobieta, którą pokochałam najbardziej. Autorce udało się tak wykreować tę postać, by czytelnik w stu procentach był pewien, że taka osoba naprawdę żyła i uratowała setki istnień. Wątek jej walki o lepsze jutro dla tych dzieciaków mnie wzruszyła, przeraziła i wywołała mnóstwo innych emocji. Nie potrafię sobie wyobrazić jej lęku i niepewności o to, co się stanie, gdy ktoś nakryje ją z żydowskimi dziećmi. Zdecydowanie dla tej jednej bohaterki można śmiało sięgać po tę pozycję.

Trzeba wspomnieć również o tym, jak świetnie autorka przeplata fikcję literacką z rzeczywistymi wydarzeniami. Nie robi tego w sposób nachalny, a najważniejsze są ludzkie uczucia, jak na przykład strach i chęć walki o przetrwanie. Przy tym pióro autorki także zasługuje na plusa, no i oczywiście ogromny research, jakiego podjęła się Meg Waite Clayton. Lubię, kiedy autorzy tak przykładają się do swoich powieści, ponieważ wtedy zazwyczaj ich książki są napisane po prostu lepiej i dokładniej.

Ostatni pociąg to pozycja, która do połowy nie chwytała mnie za serce, natomiast w drugiej połowie powaliła mnie na kolana. Wzrusza, wciąga, przeraża i buduje napięcie. Powieść Meg Waite Clayton to książka obowiązkowa dla wszystkich, których interesuje tematyka wojny. Ja z kolei nie mogę doczekać się, aż będę mogła sięgnąć po kolejne powieści autorki.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza