piątek, 1 marca 2019

Neverworld Wake, Marisha Pessl

Bee i jej przyjaciele tworzyli zgraną paczkę. Do czasu, kiedy jej chłopak zmarł w tajemniczych okolicznościach. Dziewczyna odsunęła się od przyjaciół, ale czuje, że nie pozna prawdy o śmierci Jima, dopóki się z nimi nie spotka. W drodze do domu jednego z nich dochodzi do wypadku. Młodzi ludzie cudem uchodzą z życiem. Następnego dnia rano do drzwi domu puka tajemniczy mężczyzna, który przedstawia się jako Stróż. Oznajmia on przyjaciołom, że znaleźli się oni w pętli czasowej. Jeśli chcą przeżyć, muszą zagłosować. Haczykiem jest to, że przeżyć może tylko i wyłącznie jedno z nich, a głosowanie musi być jednomyślne. 


Wydawnictwo: Jaguar
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 368

Przyznam się Wam szczerze, że do sięgnięcia po tę książkę, głównie zachęciła mnie okładka. Powtarzałam to już wiele razy, że jestem typową okładkową sroką i jeśli widzę takie cudeńko, to natychmiast chcę je przeczytać. Jednak może przestanę się już pogrążać i przejdę do mojej opinii na temat tej książki. 

Główną bohaterką jest Beatrice, nazywana przez byłych przyjaciół Bee. Dziewczyna spokojna, miła no i sympatyczna. Mogłabym się nawet pokusić na stwierdzenie, że jest to dziewczyna idealna. Czy ją polubiłam? Jest dla mnie bohaterką, która jest mi, szczerze mówiąc całkowicie obojętna. Nie przywiązałam się do niej zbytnio (pomimo tego, że była narratorem przez całą książkę), ale też nie zalazła mi za skórę na tyle, żebym ją znienawidziła. 

Nie wiem czy jest sens, żebym wypowiadała się na temat każdego z bohaterów. Mogłabym każdego z nich opisać dosłownie kilkom słowami. Whitley, czyli była najlepsza przyjaciółka Bee, jest naprawdę denerwująca. Jej wybuchowy charakter mnie po prostu męczył. Cannon to chłopak, który doskonale zna się na komputerach i technologii. W pewnym momencie również zaczął mnie denerwować, swoim dość infantylnym zachowaniem. Kiplinga nawet polubiłam. Nie był on jakoś szczególnie irytujący i nie przeszkadzał mi. No i na końcu Martha, czyli dziewczyna widmo. Jest, ale jej nie ma. Skubana jest bardzo sprytna, przez co momentami mnie naprawdę przerażała. 

Fabuła tej powieści była dla mnie trochę takim pomieszaniem serialu Riverdale i książki 7 razy dziś. Gdyby ktoś kiedyś zastanawiał się, jakby wyglądało właśnie pomieszanie tych dwóch tytułów, to przeczytajcie Neverworld Wake. Bo wychodzi coś tak świetnego, że słuchajcie brak mi słów. 

Bardzo spodobał mi się styl autorki, która ma lekkie pióro i idealnie trafiła tym w moje gusta. Bohaterowie oraz cały ten świat został wykreowany tutaj naprawdę świetnie, a historia tu przedstawiona wciągnęła mnie bez reszty. Dzięki temu lektura tej książki mija nie wiadomo kiedy. 

Podczas czytania odczuwałam głównie dwie rzeczy: ogromne zaciekawienie tym, co będzie dalej oraz strach, dokładnie o to samo. Nie wiedziałam, co autorka wymyśliła dla piątki przyjaciół oraz jak będzie chciała zakończyć tę historię. Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Marishy Peessl, więc to wszystko było dla mnie jeszcze bardziej ekscytujące. 

Ja tę książkę pochłonęłam w niecałe dwa dni, a myślę, że gdyby nie potrzeba snu, to przeczytałabym ją spokojnie w jeden. Moim zdaniem naprawdę warto sięgnąć po Neverworld Wake i zapoznać się z historią tu przedstawioną. Mnie pozostaje teraz czekać na obiecaną przez Netflixa ekranizację oraz sięgnąć po inne książki tej autorki. 


Za możliwość przeczytania ślicznie dziękuję wydawnictwu Jaguar

6 komentarzy:

  1. Książki "7 razy dziś" nie czytałam, ale za to oglądałam "Riverdale" i naprawdę uwielbiam ten serial, więc po książkę muszę sięgnąć, skoro można odnaleźć cząstek tej produkcji w niej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba jeszcze nie czytałam tego typu książki, więc chętnie bym spróbowała. Wydaje się interesująca.

    swiatwedlugkasi.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. To jedna z ksiażek młodzieżowych z tego roku, które kuszą mnie ogromnie. Muszę ją nadrobić, bo czytam same pozytywne opinie :D

    mrs-cholera.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem mega ciekawa tej ksiazki i mam ja zapisana na liscie do przeczytania :D
    Pozdrawiam, Pola https://czytamytu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka bardzo mi się podobała i w ogóle zaskoczyła mnie :D A już na pewno zakończenie, którego jednak się nie spodziewałam :)
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam się, ta książka wypada naprawdę nieźle. Ma pewne potknięcia, ale i tak doskonale się bawiłam w trakcie lektury :D

    OdpowiedzUsuń