niedziela, 3 marca 2019

Love Line, Nina Reichter

Matthew to przystojny młody psycholog, który radzi kobietom jak stworzyć dobry i zdrowy związek i uniknąć manipulacji ze strony mężczyzn. Jest również twórcą popularnej audycji LOVE Line, a jego świetne rady przyciągają miliony słuchaczek.
Przez przypadek spotyka on Bethany, która jest dziennikarką w jednym z kobiecych pism. Pisze ona artykuł na temat sposobów mężczyzn na zaciągnięcie kobiet do łóżka, a mężczyznami tymi kierują tak zwani pick-up artist, czyli trenerzy podrywu.
Matthew postanawia zbliżyć do Bethany, a żeby to zrobić, będzie musiał pomóc jej z artykułem, dzieląc się swoją wiedzą.
Wzajemne przyciąganie staje się coraz silniejsze, ale oboje mają swoje tajemnice...



Cykl: Love Line (tom 1)
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 488

Bardzo chciałam sięgnąć po tę książkę, a głównie ze względu na Bestselerki, które ją zachwalały. Z okazji Walentynek, które już były, postanowiłam w końcu zaznajomić się z twórczością Niny Reichter. Jak poszło?

Zacznę dość nietypowo, ponieważ poprowadzę tę recenzję trochę od tyłu.

Love Line to z pewnością nie jest zwykły, słodkopierdzący romans, w którym znajdziemy tylko i wyłącznie miłość, kwiatki i serduszka. Jest to historia, która zostaje w sercu na długo, ale ze względu na to, jak cholernie inteligentna jest ta powieść.

Bethany nie jest taką typową kobietą w trakcie rozwodu. Większość takich bohaterek zostaje przedstawiona jako kobiety smutne, ze skłonnościami do depresji, bo przecież mąż je zostawił. Chwała pani Reichter za stworzenie bohaterki, która nie jest jęczącą babą, ale babeczką z charakterem i  się niepoddającą. Tyle, ile motywacji otrzymałam tylko i wyłącznie poprzez działania Bethany, jest niepojęte. Ta bohaterka zdecydowanie zostaje wpisana na listę moich ulubionych bohaterek i tam zostaje.

Matthew z kolei jest mężczyzną, który odrobinę się w życiu pogubił. Wiem, że brzmi to strasznie banalnie i nudno, ale po raz kolejny autorka pokazuje, że taka postać wcale nie musi być nudna. Ten bohater jest, powiedziałabym takim superbohaterem, szczególnie dla wiernych słuchaczek jego audycji. Mimo że sam jest mężczyzną, potrafi idealnie doradzić każdej kobiecie w sprawie jej związku. Tutaj nie ma miejsca na powoływanie się na jakiś męski kodeks, czy coś w tym stylu. Przyznaję, że kilka jego słów wzięłam sobie głęboko do serca i zamierzam je zastosować w swoim życiu.

Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Niny Reichter i mogę z ręką na sercu zaliczyć je do jak najbardziej udanych. Urzekł mnie styl pisania autorki, urzekła mnie ta historia, bohaterowie no i ta fabuła, która jest dla mnie wprost niespotykana.

Oczywiście, książka nie opiera się głównie na tych ich spotkaniach dotyczących artykułu. Bohaterowie zmagają się z wieloma problemami życia codziennego, które ma tak naprawdę każdy z nas. Ogromnie cieszę się, że te właśnie problemy nie są naciągane czy też podkoloryzowane, jak bywa to w niektórych pozycjach. Po raz kolejny autorka otrzymuje ode mnie ogromnego plusa.

Nie wiem, co mogłabym jeszcze tutaj napisać. Jest to z pewnością jedna z lepszych książek, jakie przeczytałam no i jeden z tych najlepszych powieści obyczajowo-romantycznych, jakie przyszło mi poznać. Ja zbieram się do lektury drugiego tomu, a Wam naprawdę polecam Love Line gorąco.


Za możliwość przeczytania ślicznie dziękuję wydawnictwu Novae Res.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz