niedziela, 30 czerwca 2019

(418) Kredziarz, C.J. Tudor

Ostatnio naszła mnie ochota na przeczytanie jakiegoś dobrego thrillera, który być może wbije mnie w fotel i dostarczy rozrywki. Mój wybór padł na Kredziarza, który czekał na mojej półce od kilku miesięcy. Wiele osób zachwala tę pozycję, w tym kilku moich znajomych, także musiałam w końcu sprawdzić, o co chodzi.


Tytuł oryginału: The Chalk Man
Wydawnictwo: Czarna Owca
Data wydania: 28.02.2018
Liczba stron: 384
Thriller

Zacznę może od tego, o czym tak właściwie jest ta książka.

Dwunastoletni Eddie spędza beztroskie wakacje razem ze swoją paczką przyjaciół. W pewnym momencie wakacje stają się monotonne, a przyjaciele nie mają za bardzo pomysłu, co ciekawego zrobić. Kredziarz podsuwa Eddiemu pomysł, żeby porozumiewał się ze swoją paczką za pomocą kredowych rysunków. Każdy z nich ma przypisany swój kolor kredy i dzięki temu rozpoznają, kto i co chciał przekazać. Jednak pewnego dnia rysunki doprowadzają ich do ciała dziewczyny. Trzydzieści lat później, Eddie otrzymuje przesyłkę, w której znajduje kredę i rysunek przedstawiający wisielca. Zdaje sobie sprawę, że gra sprzed lat nigdy się nie skończyła.

Głównym bohaterem Kredziarza jest właśnie Eddie. Chłopak inteligentny, przyjacielski, ale momentami wychodzi z niego prawdziwy łobuz. Tak mogłabym opisać tego sympatycznego dwunastolatka. Jednak Eddie starszy o trzydzieści lat jest dość zamkniętym w sobie i aspołecznym mężczyzną, który lubi od czasu do czasu zajrzeć do kieliszka i pracuje jako nauczyciel języka angielskiego. Jeśli ktoś kazałby mi wybierać, którą wersję tego bohatera wolę, zdecydowanie wybrałabym wersję nastoletnią. Dlaczego? Jako mężczyzna w średnim wieku, ten bohater wydał mi się ponury i taki nieprzyjazny, oczywiście w pewnych momentach wychodziła jego nieporadność, co szczerze mówiąc, jeszcze bardziej mnie odrzucało.

Fabuła tej powieści bardzo mnie zainteresowała i sprawiła, że aż chciałam przeczytać tę książkę. Szczerze mówiąc, spodziewałam się czegoś bardzo wciągającego, czegoś, co zmrozi mi krew w żyłach i sprawi, że nie będę w stanie myśleć o niczym innym. No, ale niestety. Coś tutaj między nami nie zagrało.

Na początek, muszę stwierdzić, że autorka bardzo dobrze wykreowała bohaterów. Każdy z nich miał swoją własną cechę charakterystyczną oraz sposób bycia. Jednak na największe brawa zasługuje tutaj atmosfera, która towarzyszyła mi podczas lektury. Czytaliście kiedyś Letnią noc Dana Simmonsa? Tam była taka dusząca atmosfera, która przyprawiała o ciarki, ale jednocześnie zwiastowała dużą tajemnicę. W przypadku Kredziarza było identycznie, z tą tylko różnicą, że ta duża tajemnica nie była znowu aż tak duża. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że końcówka prawie w ogóle mnie nie zdziwiła. Chyba gdzieś podświadomie wiedziałam, co się wydarzy.

Fajne jest to, że historia Eddiego i jego przyjaciół została opowiedziana tak jakby na dwa różne sposoby. Rozdziały na przemian przedstawiają wydarzenia z 1986, kiedy główny bohater miał dwanaście lat, oraz z roku 2016, czyli trzydzieści lat później. Moim zdaniem dzięki temu udało się autorce wprowadzić do tej historii właśnie takiego klimatu, który wpłynął na komfort czytania zdecydowanie pozytywnie.

Wiem, że wszystko, co tutaj napisałam, stawia tę pozycję w dość jasnym świetle, jednak mimo tych wszystkich zalet, między mną a Kredziarzem nie zaiskrzyło. Najbardziej zawiodło mnie właśnie zakończenie tej powieści. Wydało mi się zbyt przesadzone i przywodziło na myśl jakiś horror klasy B.

Hm, sama nie wiem teraz jak zakończyć tę recenzję. Z jednej strony pozycja ta ma dużo zalet, ale mam wrażenie, że marne zakończenie niweluje większość z nich. Czuję się zawiedziona i odczuwam niedosyt, ponieważ autorka mogła pokierować tę akcję w inny sposób, dzięki czemu historia zyskałaby na jakości.

Jeżeli jednak lubicie thrillery, to możecie śmiało sięgnąć po Kredziarza. Nie spodziewajcie się jednak po nim czegoś odkrywczego. Dla mnie jest to pozycja, która ma odprężyć i na chwilę zająć czymś głowę, ale nic więcej.


Za możliwość przeczytania ślicznie dziękuję wydawnictwu Czarna Owca.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza