poniedziałek, 14 maja 2018

Imperium Burz, Sarah J. Maas

Jeżeli śledzicie mnie tu od dłuższego czasu, wiecie zapewne, że ja twórczość Sary J. Maas uwielbiam i jest to jedna z moich ulubionych autorek. Kwestią czasu było również to, że pojawi się tutaj moja opinia na temat Imperium Burz, czyli piątego już tomu z cyklu Szklany tron. O tym, jak mi się podobało opowiem za chwilę.



Aelin Galathynius rozpoczyna poszukiwania sojuszników w wojnie z Erawanem. Choć potrafi już władać swoją magią, to jednak nie da rady pokonać wroga w pojedynkę. Kto odpowie na jej wezwanie? Jaką cenę przyjdzie jej zapłacić za walkę z ciemnością?

Między skończeniem tomu czwartego, a rozpoczęciem przeze mnie tomu piątego minęło kilka miesięcy. Kiedy zaczynałam Imperium Burz, nie pamiętałam wiele z tej historii i bardzo ciężko przyszło mi wbicie się na powrót w historię. Swoją przygodę z tą powieścią skończyłam na 540 stronie. Odczekałam dwa miesiące i znowu po nią sięgnęłam, głównie z ciekawości jak zakończy się ta historia. W dwa dni przeczytałam następne 300 stron, które dzieliły mnie do końca i... moje serce zostało złamane, a nerwy zszargane.

To, co autorka wyczynia w tej książce, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Śmierć, wrogie nastawienie, miłość, walki na śmierć i życie, ucieczki to tylko kilka problemów z jakimi przyszło zmierzyć się zarówno bohaterom jak i czytelnikowi. Nie będę ukrywać, że na końcu się popłakałam jak małe dziecko, ale nie mogę Wam zdradzić dlaczego, bo byłby to spoiler stulecia.

Naprawdę spodobało mi się to, że Maas nie skupiła się tylko i wyłącznie na panującej dookoła wojnie, ale również wzięła pod uwagę relacje między bohaterami. Związek Aelin i Rowana jest czymś pięknym i szczerze mówiąc, zaczynam się do niego przekonywać. Choć oczywiście nadal jestem team Chaol to wiem, że czas tych dwojga dawno się skończył.

W powieści pojawiają się również sojusze, o których nigdy w życiu bym nie pomyślała. Niektóre mnie naprawdę zaskoczyły i nadal nie jestem pewna co do ich szczerości. Pamiętam o tym, że każdy może zdradzić każdego, ze względu na różne okoliczności.

Sama nie wiem co jeszcze mogłabym tu napisać. To jest po prostu Sarah J. Maas, którą kocham i Szklany tron, który darzę równie wielką miłością. Myślę, że każdemu miłośnikowi tej serii ta część przypadnie do gustu tak jak mnie.

A jeśli nie czytałeś/łaś jeszcze tej serii, to koniecznie to nadrób. W trybie natychmiastowym. 💓