czwartek, 10 maja 2018

Bez słów, Mia Sheridan

Już jakiś czas temu miałam okazję przeczytać po raz pierwszy książkę z dorobku Mii Sheridan. Zostałam do tego zachęcona dzięki licznym rekomendacjom na blogach oraz na instagramie (P.S. mój to instagram.com/inthefuturelondon ). A jak mi się podobało, tego dowiecie się już za chwilę. 




"Czy są takie rany, których miłość nie zdoła uleczyć?

Archer, obarczony niewypowiedzianym cierpieniem, mieszka w swojej samotni blisko lasu. Jest przekonany, że tylko tyle mu zostało.
Do sennego, pobliskiego miasteczka przybywa Bree. Dziewczyna liczy na to, że w końcu odnajdzie rozpaczliwie poszukiwany spokój. Gdy spotyka Archera, jej początkowa nieufność zamienia się w rosnącą fascynację outsiderem. Próbując przedrzeć się przez warstwy niedostępności i dzikości, jakimi Archer przez lata zasłaniał się przed innymi, Bree powoli rozbiera go z kolejnych tajemnic.
Czy budzące się w ciszy uczucie uwolni ich od bolesnej przeszłości?" (opis: lubimyczytac.pl)

Archer był pierwszym bohaterem, którego spotkałam, a który był aż tak wycofany z życia społecznego. Mimo jego nieporadności w kontaktach z ludźmi, jest to postać na swój sposób sympatyczna i urocza. Umówmy się: dorosły mężczyzna, który jest cholernie nieśmiały może być również uroczy. 

Bree to kobieta, której udało się w jakiś sposób dotrzeć do Archera. Podziwiam jej cierpliwość, jej odwagę. Jej wszystko. Ponadto, jestem ogromną fanką tych dwojga i pozwolę sobie na takie dosyć młodzieżowe sformułowanie (jejciu, brzmię jak stara ciotka) sformułowanie i powiem, że shipuję tą parę bardzo. 

Lektura Bez słów była moim pierwszym spotkaniem z Mią Sheridan. Pierwsze, ale bardzo udane. Bałam się, że tematyka może mi jednak nie pasować lub będzie mnie irytował styl pisania autorki, ale na szczęście nic takiego nie nastąpiło. 

Choć podobne historie już czytałam, to jednak w tej było coś nowego i odświeżającego. Tym czymś była postać Archera i jego (jak już wyżej wspomniałam) wycofanie się z kontaktów z ludźmi oraz jego dzikość. 

Odwołując się teraz do stylu pisana autorki. Miałam również takie obawy przed tym jak zostaną opisane wszelkie sceny seksu. Myślałam, że będą albo opisane aż zbyt szczegółowo albo potraktowane po macoszemu. Autorka uplasowała się akurat pomiędzy, co poskutkowało naprawdę dobrze opisanymi scenami łóżkowymi (ale nie tylko!). 


Z pewnością jest to powieść dla kobiet, które lubią romanse, ale nie takie typowo cukierkowe. Odrobina dramatu oraz zwroty akcji podziałały zdecydowanie na korzyść powieści.