wtorek, 22 maja 2018

[PRZEDPREMIEROWO] Spętani przeznaczeniem, Victoria Roth

Naznaczeni śmiercią to była lektura, która podbiła moje serce. Jestem świeżo po skończeniu drugiej części i mam co do niej mieszane uczucia, ale o tym opowiem Wam za chwilę.


Zacznę od razu z grubej rury, bo myślę, że nie ma sensu się tutaj czaić.

Spętani przeznaczeniem to powieść, która przede wszystkim opiera się na polityce. Nad mieszkańcami całej galaktyki wisi groźba wybuchu wojny, a tego oczywiście nikt by nie chciał.

Po skończeniu części pierwszej musiałam od razu chwycić za część drugą. Nie zamierzałam czekać w niepewności zbyt długo, bo uschłabym z tej ciekawości. Jak wspomniałam wyżej mamy tutaj głównie sprawy polityczne, w końcu ważą się losy wielu ludzi, a wszelkie sprawy miłosne zostały odepchnięte na drugi plan.

Podczas czytania doszłam do wniosku, że Veronica Roth bardzo, ale to bardzo lubi zrzucać na głowę czytelnika bomby atomowe. Gdzieś tak w połowie książki, przeczytałam pewien fragment, który no... Który przeczytałam jeszcze kilka razy i nie mogłam wprost uwierzyć, że autorka wymyśliła COŚ TAKIEGO. Właśnie to zadecydowało o tym, że książka jest tylko troszkę gorsza od Naznaczonych śmiercią. 

Mimo, że jest dużo polityki której nie lubię. Mimo, że ten romans, który tak polubiłam w poprzedniej części, tutaj nie miał praktycznie szans na rozwój, naprawdę ta pozycja mi się podobała. Podróże między poszczególnymi planetami, przedstawienie czarno na białym, że każdy, dosłownie każdy, może okazać się zdrajcą i tak naprawdę dba tylko o swoje interesy było, jest prześwietne. Zdaję sobie sprawę z tego, że to niezdrowe tak zachwalać, ale nie potrafię inaczej. Bo ja po prostu jestem zakochana w tej historii i chcę więcej, pragnę więcej. Mam cichutką nadzieję, że jednak się ukaże coś jeszcze związanego z tą dylogią, może jakaś dodatkowa część, która zamknie już całkowicie wszystkie wątki? Na przykład chętnie dowiedziałabym się czegoś więcej, jeśli chodzi o postać Eijeha, bo o nim było naprawdę malutko informacji.


Na początku wspomniałam, że mam jednak mieszane uczucia co do tej pozycji. Mam wrażenie, że mimo wszystko Naznaczeni... to część lepsza. Po prostu lepiej mi się ją czytało i bohaterowie przemawiali do mnie jakoś tak bardziej. Pomijając jednak moje wątpliwości, czegoś takiego jeszcze nigdy w życiu nie czytałam, a teraz chcę więcej. Powtórzę się: pokochałam te powieści naprawdę mocno. Na bank jeszcze wrócę do Cyry i Akosa i jestem tego bardziej niż pewna.


Za możliwość przeczytania przedpremierowo, bardzo dziękuję Business & Culture.