niedziela, 14 października 2018

Droga ucieczki, Rachel Abbott

Abbie Campbell zostaje potrącona i pozostawiona na śmierć na poboczu. Mieszkańcy małej wioski Little Melham, z której pochodziła dziewczyna, są w wielkim szoku. Jednocześnie zostaje uruchomiony łańcuch wydarzeń, dzięki któremu na jaw mogą wyjść najbrudniejsze sekreciki. 
Prawda o tamtym wieczorze zagraża rodzinnemu życiu Ellie Saunders, więc kobieta musi za wszelką cenę ochronić rodzinę. W tym samym czasie odwiedza ją jej siostra, Leo. Kobieta dąży do odkrycia prawdy i ujawnia straszny sekret, który był trzymany przez wiele lat w tajemnicy. Sąsiadem Ellie zostaje były detektyw Tom Douglas, który zostaje wciągnięty w sieć intryg i kłamstw. Mężczyzna przeczuwa, że śmierć Abbie była czymś więcej, niż tylko wypadkiem. 


Tytuł oryginału: The Back Road
Cykl: Tom Douglas (tom 2)
Wydawnictwo: Filia
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 488

Wielokrotnie mówiłam, że lubię twórczość Rachel Abbott, ale po raz kolejny po przeczytaniu jej książki, byłam rozczarowana. Wiem jednak z czego to wynika, ale o tym za chwilę. 

Mimo tego, że akcja powieści kręci się wokół wypadku Abbie, to główną bohaterką jest Ellie. Kobieta porządna, miła, dobra, przyjacielska, pomocna, rodzinna... Mogłabym tak wymieniać bez końca. Znam jednak takie powiedzenie: cicha woda brzegi rwie. Te słowa idealnie odnoszą się do tej bohaterki. Mimo tej dobrej i pięknej twarzy, posiada ona jeszcze drugą, znacznie gorszą. 

Leo to z kolei wieczna singielka, która większość czasu poświęca pomocy kobietom w toksycznych związkach, ale żeby nie było, że pomaga tylko płci pięknej. Na jej wsparcie liczyć mogą również i mężczyźni żyjący w trudnych związkach. 

Z tą książką mam taki problem, że prawie całkowicie zapomniałam najważniejszych faktów. Zazwyczaj pamiętam jacy byli bohaterowie w danej powieści lub o czym mniej więcej była, ale w przypadku Drogi ucieczki miałam z tym problem. Co nieco przypomniałam sobie dopiero po uważnym prześledzeniu opisu książki. 


Sama historia jest naprawdę interesująca. Mamy małe miasteczko, a bardziej wioskę, w której każdy jest przyjazny, miły i taki do rany przyłóż. Jednak po zgłębieniu się w życie mieszkańców, czytelnik odkrywa coraz więcej niejasności, tajemnic, fałszywości. Mogę nawet pokusić się o stwierdzenie, że autorka przedstawiła tu obraz typowej społeczności. Nie istnieje chyba żadna wioseczka, czy miasteczko, w którym nie ma jakiejkolwiek tajemnicy. To jest niemożliwe, przynajmniej według mnie. 

Mimo interesującej fabuły, książkę czytało mi się ciężko i to bardzo. Myślę, że to przez to, że jest to jedna z pierwszych książek Abbott. Wiadomo, że wtedy jej warsztat pisarski nie był aż tak wyćwiczony i podczas lektury to widać. Cieszę się jednak, że zapoznałam się z tą powieścią, ponieważ mogłam zobaczyć jak wyglądało życie Toma Douglasa jeszcze wcześniej.