niedziela, 9 grudnia 2018

Blogmas #7: Okruchy dobra, Justyna Bednarek, Jagna Kaczanowska

Samotność potrafi być okrutnie dokuczliwa. Jednak ta w Boże Narodzenie jest naprawdę okropna. Anna sama spędza pierwsze święta po rozwodzie. Jowita nie ma już nadziei na powrót męża do domu, więc stara się umilić świąteczny czas swojej córeczce, Zosi. Relacje Romana i jego nastoletniego syna nie są zbyt dobre, jednak mężczyzna stara się zbliżyć do syna. Małgorzata nie ma żadnego kontaktu z córką, nie licząc kartek pocztowych przesyłanych kilka razy do roku. Losy bohaterów krzyżują się podczas przedświątecznych dni w Krakowie. Każdy przeżywa swoje osobiste dramaty, jednak Boże Narodzenie to czas cudów i kilka sytuacji całkowicie zmienia życie bohaterów.

Wydawnictwo: W.A.B.
Rok wydania: 2018 
Liczba stron: 300

Świąteczne powieści to zdecydowanie coś, co poprawia mi humor w ostatnim czasie. Każda z tych historii jest piękna, pełna domowego ciepła oraz radości. Tym razem zmierzyłam się z twórczością autorek Ogrodu Zuzanny, więc jak oceniam tę powieść?

Po raz kolejny mam do czynienia z powieścią autorstwa dwóch autorek. Jeszcze jakiś czas temu myślałam, że nie potrafiłabym się przekonać do książek napisanych przez więcej, niż jednego autora. Na szczęście, poznałam powieści Dwanaście życzeń, a także Okruchy dobra, o której opowiem Wam trochę więcej.

Głównego bohatera tak naprawdę tutaj nie ma, ponieważ każdy z bohaterów w pewnym momencie odgrywa rolę pierwszoplanową. Najbardziej poruszyła mnie sytuacja Jowity, której mąż wyjechał do Holandii do pracy, i od pewnego czasu unikał z nią kontaktu. Podejrzewam, że nie poruszyłoby mnie to, gdyby nie Zosia. Dziewczynka uparcie wierzy w powrót ojca do domu i z ogromnym zaangażowaniem przygotowuje dla niego prezent. Jest to jeden z najbardziej wzruszających fragmentów w powieści.

Historia Romana i jego syna również jest bardzo wzruszająca. Skojarzyła mi się ona trochę z drugą częścią filmu Listy do M. Nie mogę powiedzieć za bardzo, na czym polega według mnie to podobieństwo, ponieważ nie chcę zaspoilerować komuś książki. A z moimi umiejętnościami, mogłoby do tego dojść.

Najbardziej denerwującą bohaterką według mnie, jest pani Małgorzata. Starsza kobieta, która przez całe życie traktowała swoją córkę jak wroga. Niespełniona miłość i takie tam, ja rozumiem. Jednak dziecko nie jest temu winne, w żadnym stopniu. Ta bohaterka wydała mi się zarozumiałą babą, która myśli, że jest idealna i wszystko jej wolno. Nie cierpię takich ludzi.

Dzięki umiejętnościom autorek, książkę czyta się bardzo przyjemnie i bardzo szybko, naprawdę. Jest to bardzo ciepła opowieść o tym, że w wigilię wcale nie musimy być samotni. Możemy zażegnać rodzinne konflikty i spędzić po prostu ten czas razem, śmiejąc się i po prostu będąc razem. Myślę, że tę książkę powinni przeczytać wszyscy, którzy uwielbiają atmosferę świąt, a także miłośnicy powieści obyczajowych.

Bo czasami wystarczy mały okruszek, żeby dzień stał się lepszy.


Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję wydawnictwu W.A.B.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz