czwartek, 20 grudnia 2018

Blogmas #15: Świąteczny kalendarz, reż. Bradley Walsh

Abby jest fotografem z powołania. Rodzice jednak nie do końca akceptują jej sposób na życie i namawiają do pracy w rodzinnej kancelarii. Pewnego dnia dziewczyna otrzymuje od dziadka kalendarz adwentowy, który należał kiedyś do jej babci. Wkrótce okazuje się, że kalendarz nie jest taki zwykły, jakby się mogło wydawać.


Reżyseria: Bradley Walsh
Scenariusz: Amyn Kaderali
Gatunek: Komedia romantyczna

Grudzień to taki miesiąc, kiedy najchętniej sięgam po filmy właśnie świąteczne. W ubiegłym tygodniu pisałam Wam o Listach do M 3, a dziś mam dla Was krótką recenzję na temat filmu od Netflixa, który ukazał się jakiś miesiąc temu.

W skrócie chciałabym opowiedzieć o bohaterach, a w szczególności o głównej bohaterce. Abby (Kat Graham) postanowiła wyłamać się z rodzinnego interesu i zająć się fotografią. Oczywiście,  rodzice są temu przeciwni, ale pozwalają córce żyć własnym życiem. Ta bohaterka jest naprawdę sympatyczna i wizualnie miła dla oka, ale chwilami miałam jej po prostu dość. Jej zachowanie momentami było zbyt przesłodzone, zbyt idealne. Przyznaję się bez bicia, że przewinęłam kilka minut filmu, ale to tylko dlatego, że nie mogłam już tego znieść!


Koło Abby kręci się jej najlepszy przyjaciel, Josh. I pisząc "kręci się", mam na myśli, że on jest prawie zawsze obok niej. Mnie ten bohater wydał się trochę ciapowaty. Zamiast wziąć sprawy w swoje ręce, to on się poddaje z myślę, że i tak nie ma szansy. No nóż mi się w kieszeni otwiera, jak sobie przypominam jego postawę. Nie polubiliśmy się i nie zamierzam tego ukrywać.

Historia przedstawiona w tym filmie jest śmiesznie prosta i niestety bardzo schematyczna. Tak naprawdę już od początku widz się domyśla, jak zakończy się ta opowieść. Z przykrością muszę też napisać, że w przypadku tego filmu, nie pomogła nawet świąteczna atmosfera. Tak właściwie to największą zaletą Świątecznego kalendarza jest właśnie tytułowy świąteczny kalendarz. Ciekawe rzeczy wynikły z jego obecności.


Obejrzałam ten film właściwie tylko ze względu na to, że jest to film z motywem świąt Bożego Narodzenia. Owszem, możemy znaleźć tutaj tą radość przedświąteczną, która z pewnością umili nam oczekiwanie na te dni. Jednak nie zmienia to faktu, że film jest nudnawy, schematyczny (powtórzę to po raz kolejny) i okropnie przewidywalny. Na swoim profilu na Filmweb dałam temu filmowi aż 7 gwiazdek na 10, ale to i tak chyba za dużo.

Jeżeli jesteście go ciekawi, to obejrzyjcie go. Jednak nie spodziewajcie się fajerwerków i cudownej historii, która Was wciągnie od pierwszej minuty filmu. Pełno jest tego typu filmów, więc nie jest to coś nowego.