niedziela, 12 sierpnia 2018

Playboy, Laurelin Paige

Micah Preston jest najbardziej pożądanym kawalerem w Hollywood, królującym na pierwszych stronach gazet. Sławny aktor ciągle widywany jest u boku pięknych kobiet, a tabloidy uwielbiają swatać go z jego towarzyszkami.
Maddie poznała Micah, kiedy chłopak nie był jeszcze sławny, a był jedynie seksownym chłopakiem z imprezy, który po upojnych chwilach na imprezie nigdy już do niej nie zadzwonił.
Po kilku latach para spotyka się ponownie na planie filmu, w którym gra właśnie mężczyzna. Czy Micah przypomni sobie kim jest dziewczyna, która jest asystentką kamerzysty?



Tytuł oryginału: Sex Symbol
Wydawnictwo: Kobiece
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 403

O tym, że uwielbiam Laurelin Paige pisałam tutaj już wiele razy. Sięgając po tę książkę byłam przekonana, że spodoba mi się ona równie mocno jak poprzednie książki tej autorki. I nie pomyliłam się w żadnym wypadku.

Micah, czyli ten sławny, bogaty i seksowny aktor, na którego widok miękną nogi, jest według mnie naprawdę fajnym bohaterem. Mimo sławy i otaczających go pięknych kobiet, woda sodowa nie uderzyła mu do głowy i choć chwilami miewa zachowania typowe dla wielkiej gwiazdy, to jednak wydaje się być zupełnie taki jak przedtem. Denerwowało mnie bardzo jego strach i niezdecydowanie względem Maddie. Ale nic więcej nie zdradzę, bo nie chcemy tu spoilerów!


Maddie, czyli druga główna bohaterka to marzycielka, która marzy o wielkiej miłości, księciu na białym koniu... Lub o przystojnym aktorze... O jakimkolwiek mężczyźnie w jej życiu, który całkowicie zawróci jej w głowie a ich historia skończy się happy endem. Nie raz i nie dwa przyłapała się na marzeniu o takiej miłości, przez co często jej myśli powracały właśnie do pewnego przystojnego aktora...

Fabuła książki może wydawać się nudna i nie wprowadzająca nic ciekawego do życia czytelnika, ale uwierzcie mi. Styl pisania Laurelin Paige, to jak zostali wykreowani bohaterowie oraz to jak została opisana fabuła tejże powieści jest naprawdę, naprawdę, naprawdę! świetne. Te trzy elementy połączone ze sobą tworzą razem coś niesamowitego, co wciąga aż do ostatniej strony, a czytelnik przeżywa wszystko wraz z bohaterami.

Po skończeniu Playboya wiedziałam, że to będzie moja ulubiona książka od tej autorki, bo pobiła nawet Uwolnij mnie oraz Znajdź mnie. Historia Micah oraz Maddie chwyciła mnie za serce, wciągnęła bez reszty i dalej pozostaje w mojej głowie. Hollywoodzkie love story w najczystszej formie.

Miłośniczki tego gatunku będą na pewno usatysfakcjonowane i myślę, że tak jak ja będą się zachwycać tą powieścią.


Za egzemplarz bardzo dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.