niedziela, 5 sierpnia 2018

Wczoraj, Felicia Yap

Poznajcie świat, gdzie 3/4 Brytyjczyków to monosi, których pamięć obejmuje tylko jeden dzień a pozostała część to duosi, a ich pamięć sięga dwa dni wstecz. Claire jest właśnie monoską, a jej mąż Mark duosem. Małżonkowie są ze soba szczęśliwi, a przynajmniej tak twierdzi dziennik kobiety. Pewnego dnia rzeka Cam wyrzuca na brzeg ciało kobiety, a głównym podejrzanym okazuje się Mark... 

Tytuł oryginału: Yesterday
Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 2018
Liczba stron: 400

Kocham thrillery, więc gdy tylko miałam okazję, postanowiłam sięgnąć po Wczoraj. Choć z początku coś nie do końca mi grało i szczerze mówiąc nie mogłam się za bardzo wciągnąć w to co się działo, to po przeczytaniu kilku rozdziałów nagle zaczęłam tę powieść pożerać. Pragnęłam dowiedzieć się co będzie dalej. 

Mamy tutaj tak naprawdę 4 głównych bohaterów, bo są nimi i Claire i Mark, ale także policjant Hans i Sophia, która do głosu tak naprawdę dochodzi tylko za sprawą dziennika (ale czemu tak jest- tego nie zdradzę). 

Claire jest kobietą, która robi wszystko byleby mąż był z niej zadowolony. Choć muszę przyznać, że tutaj akurat takie postrzeganie tej bohaterki przez całą powieść jest zgubne, ponieważ to jest tak naprawdę tylko taka przykrywka, a przynajmniej ja tak to widzę.

Mark to mężczyzna, który od samego początku wydał mi się zadufanym w sobie pisarzem. Niby kocha Claire, ale bywały momenty, gdy ją obrażał, bo przecież on jest lepszy. W końcu Mark jest duosem, więc pamięta co stało się dwa dni wstecz, a jego żona? Pff. Monoska, która pamięta tylko dzień poprzedni. 

Co do pozostałych bohaterów, czyli Hansa i Sophie, mogę powiedzieć tylko, że Hans ma niemały orzech do zgryzienia, no bo utrzymać taką tajemnicę przed wszystkimi to nie jest pikuś. A Sophie...  To bohaterka zdecydowanie nieobliczalna, a przynajmniej taki obraz swojej osoby przedstawia w swoim iDiary. 

Autorka napisała powieść o naprawdę intrygującej fabule, która mimo wszystko ciekawi czytelnika od pierwszej strony. Wcześniej wspomniałam, że z początku nie mogłam się wciągnąć, ale myślę, że było to spowodowane tylko i wyłącznie tym, że ciągle coś się działo wokół mnie i nie mogłam poświęcić się lekturze w stu procentach. Dopiero kiedy udało mi się wszystko ogarnąć, zaczęłam książkę pani Yap pochłaniać naprawdę szybko. 

Myślę, że każdy miłośnik tego gatunku będzie zadowolony z lektury. Zwłaszcza, że końcówka jest naprawdę zaskakująca i choć miałam pewne podejrzenia, to kompletnie nie spodziewałam się tego, co zafundowała mi Felicia Yap na końcu. 

Pytanie końcowe, na które powinnam odpowiadać zawsze: czy polecam? Jak najbardziej. Jak dla mnie jest to jedna z lepszych książek tego roku. 



Za egzemplarz bardzo dziękuję Wydawnictwu W.A.B.