wtorek, 28 sierpnia 2018

[PRZEDPREMIEROWO] Czerwony notes, Sofia Lundberg

Doris, będąc jeszcze małą dziewczynką, dostała od swojego ojca czerwony, skórzany notes. Przez całe życie zapisywała w nim nazwiska, adresy i numery osób, które w jakiś sposób wpłynęły na jej życie oraz która znała i kochała. Teraz, gdy patrzy na wkreślone już imiona zmarłych przyjaciół, postanawia wspomnieć swoją przeszłość, która nie była aż tak kolorowa jak by można było przypuszczać. Jedyną osobą, która ma poznać wszystkie tajemnice Doris, jest Jenny, jedyna krewna starszej kobiety.



Tytuł oryginału: Den röda adressboken
Wydawnictwo: W.A.B.
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 336

"Piękne są te niespełnione miłości..." 
Dziś zacznę swoją recenzję trochę od tyłu. Już teraz napiszę, że jest to jedna z tych powieści, które zapadają nam w pamięć i za Chiny ludowe nie będzie chciała opuścić naszej głowy. Przepiękna, wzruszająca, wciągająca czytelnika i prowadząca go w podróż po pięknym Paryżu, Stanach Zjednoczonych, a także po cudownej Szwecji.

Doris, czyli nasza główna bohaterka, to już osoba w podeszłym wieku, ponieważ liczy sobie 96 lat. Jest uparta i chwilami bywa typową kąśliwą staruszką, ale przykładowo w stosunku do Jenny, jest naprawdę ciepłą i kochającą osobą, która strasznie tęskni za tą mamą trójki dzieciaków.

Podczas lektury Czerwonego notesu, czytelnik nie tylko poznaje wydarzenia teraźniejsze, ale także ma wgląd do tytułowego dziennika i poznaje wcześniejsze los głównej bohaterki. A losy te nie zawsze były kolorowe. Kobieta już jako nastolatka została wysłana do pracy, jako służba, a następnie pojechała do Paryża, aby tam pracować jako modelka. Odcięta całkowicie od rodziny, bez jakiegokolwiek kontaktu z matką i siostrą... Wiadomość dostaje, gdy jej matka umiera, a młodziutka Doris jest zmuszona przygarnąć młodszą siostrę, Agnes.

To, co spodobało mi się w tej książce najbardziej to to, że powieść nie jest tylko i wyłącznie zbiorem wspomnień Doris i nie musiałam przez te trzysta stron klepać tego, co minęło. Między fragmentami z dziennika, znalazły się również fragmenty teraźniejszości, więc miałam wgląd w to co się dzieje teraz i w to co było kiedyś.


Doris dopisywała do nazwisk słowa "zmarł" albo "zmarła" i to było dla mnie trochę przerażające, no bo straszne jest to jak życie potrafi przelecieć tak szybko, że człowiek nie zdaje sobie nawet sprawy z tego, że nie ma już lat przypuśćmy piętnastu, tylko pięćdziesiąt. Oczywiście, zapomniałam o chyba najważniejszym wątku, jaki przewijał się w książce. Miłość, miłość piękna, ale niestety miłość niespełniona. Pięknie opisana, w sposób taki uroczy, chwytający za serce i bardzo wzruszający.

Na ostatniej stronie książki jest pewien fragment, który sprawił, że wylałam morze łez. A jak on brzmi? No tego to się dowiecie, jak przeczytać Czerwony notes.

Przepiękna, wzruszająca, wciągająca- tak mogę opisać w trzech słowach tę powieść. Po za tym, już teraz zaliczam ją do najlepszych książek 2018 roku. Naprawdę polecam.



Książkę otrzymałam dzięki współpracy z Wydawnictwem