niedziela, 1 lipca 2018

Prawo miłości, Whitney G.

Niecałe trzy miesiące temu pisałam Wam o dwóch częściach pewnej intrygującej trylogii. Teraz jestem już po lekturze i ostatniej części, a teraz Wam co nieco o niej opowiem. ♥


Andrew postąpił okropnie wobec Aubrey. Zrobił coś, czego kobieta nigdy mu nie wybaczy. Powinna była posłuchać, gdy jej mówił, że nie potrafi się zaangażować. Jednak Aubrey już zdążyła mu oddać coś, czego nigdy nie odzyska- swoje serce.

Tutaj mamy do czynienia z tym, jak główni bohaterowie próbują radzić sobie ze swoimi uczuciami, które oczywiście muszę w sobie zniszczyć.

Andrew zaczyna znów spotykać się z kobietami i po raz kolejny wyznaje zasadę "jedna kolacja, jedna noc", jednak trudno mu oddawać się przyjemnościom, gdy w głowie gości zupełnie inna kobieta.

Aubrey z kolei jakoś próbuje uleczyć swoje złamane serce, a wcale nie pomagają w tym rodzice, których kompletnie nie obchodzi to, że ich córka ma pasję, której chce się oddawać w 100%.

Po skończeniu tej książki uznałam, że jest to najlepsza część z całej tej trylogii. Może ja mam po prostu zamiłowanie do jakichkolwiek dramatów? Tak, to chyba to. Wydarzenia z Prawa miłości wzbudziły we mnie tyle emocji, że nie wiem czy będę w stanie je zliczyć. Najczęściej towarzyszyła mi złość. Złość na głównego bohatera, który jest bucem, choć powód jego zachowania może być jego usprawiedliwieniem oraz na rodziców Aubrey. No i oczywiście na samą zainteresowaną, ponieważ za każdym razem okazywała się słaba, a potem przez to cierpiała jeszcze bardziej.

Po za tym w końcu poznajemy główny powód, dlaczego główny bohater jest jaki jest i jaka była ta jego wielka tajemnica. I to już wywołało we mnie morze łez, bo jest to naprawdę smutne. Ale nie będę niczego zdradzać, żebyście sami mogli się przekonać na własnej skórze, cóż to za tajemnica była.

Ja tę książkę pochłonęłam w jakieś trzy, może cztery godziny. Mimo tych emocji, szalenie mi się ona podobała i jednocześnie jest mi smutno, że to koniec historii tych dwojga. Myślę, że cała trylogia przypadnie do gustu miłośnikom książek Laurelin Paige, bo mimo wszystko dało się tutaj odczuć trochę ten klimat, co u autorki m.in. Pierwszego pocałunku.



Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.