piątek, 13 lipca 2018

[PRZEDPREMIEROWO] Historia pewnej dziewczyny, Sara Zarr

Jak wiecie, jestem ogromną fanką wszelkich powieści młodzieżowych. A jeśli taka książka przekazuje pewne ważne wartości, to u mnie już zyskuje na wstępie kilka punktów. Jednakże, jeśli ta sama książka okazuje się być po prostu nudna, to te punkty natychmiastowo traci.


W momencie, kiedy trzynastoletnia Deanna zostaje przyłapana przez swojego ojca w niedwuznacznej sytuacji ze starszym chłopakiem, jej życie zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni. W wieku szesnastu lat nadal zmaga się z przykrymi konsekwencjami tamtego zdarzenia. W szkole jest nazywana puszczalską, a w rodzinnym miasteczku historia ta stała się legendą. Ale w jej gronie rodzinnym wcale nie jest lepiej. Ojciec nie potrafi na nią spojrzeć i usilnie ją ignoruje, dając tym do zrozumienia, że bardzo go zawiodła. Przez to wszystko, nastolatka ucieka do własnego wyobrażonego świata, gdzie wszystko jest tak jak przedtem.

Pozwólcie, że zacznę od napisania tego, że podczas lektury doszłam do wniosku, że główna bohaterka jest taką nijaką postacią. Choć jej silna wola walki o uwagę ojca oraz ogromna chęć zmiany życia na lepsze, zarówno swojego jak i jej brata, jest naprawdę godna uznania, to jednak w jej postaci mi czegoś zabrakło. Na podziw zasługuje również to, że dziewczyna daje sobie radę z tymi wszystkimi wyzwiskami i historiami, jakie tworzą na jej temat znajomi ze szkoły. Deana mimo swojej trudnej sytuacji mogła liczyć na wsparcie swoich przyjaciół: Jasona i Lee. Ci bohaterowie z kolei zostali zepchnięci całkiem na drugi plan, a szkoda bo myślę, że wprowadzali do tej powieści taką przyjemną atmosferę. Główna bohaterka miała to szczęście, że mogła zwrócić się do swoich przyjaciół i starszego brata ze swoimi problemami, a jednak miałam wrażenie, że ona tego aż tak nie docenia.

Nawiązując do jej starszego brata: tutaj ten typowy schemat brata, który nie cierpi swojej młodszej siostry został przełamany, bo Darren jest naprawdę sympatyczny i dobry dla Deanny. Ogromnie się cieszę z tego powodu, ponieważ w końcu starsze rodzeństwo nie zostało pokazane jako te złe i wredne.

Poruszę teraz kwestię ojca Deanny. Myślę, że żaden rodzic nie powinien ranić swojego dziecka, skazując je na lodowatą wręcz obojętność ze swojej strony. Okej, dziewczyna nie postąpiła mądrze, ale moim zdaniem rodzic powinien w jakiś sposób wytłumaczyć swojemu dziecku co zrobiło źle, a nie karać je czymś takim. Nie jest to przyjemne ani dla jednej ani dla drugiej strony.

Autorka miała naprawdę dobry pomysł na książkę dla młodzieży, bo zwraca ona uwagę młodych osób i zachęca do późniejszych refleksji. Mimo tego, że bohaterowie według mnie byli naprawdę słabo przedstawieni, to jednak nie mogę napisać, że jest to książka zła. Bo jest ona dobra. Dobra w tym, co ma przekazać młodemu czytelnikowi. Ogromnym plusem jest również to, że czyta się ją bardzo szybko i tak naprawdę na jej lekturę wystarczy poświęcić jeden wieczór.

Czy jestem rozczarowana? Odrobinę. Ale mimo to ogromnie cieszę się, że autorzy poruszają takie tematy, bo być może one w jakiś sposób trafią do młodzieży.
Głównie ze względu na fabułę, mogę z ręką na sercu polecić tę książkę.



Za egzemplarz serdecznie dziękuję Wydawnictwu YA.