niedziela, 2 września 2018

Sekret, którego nie zdradzę, Tess Gerritsen

Można by powiedzieć detektyw Jane Rizzoli i lekarka sądowa Maura Isles widziały już w swoim życiu wszystko. Jednak ten przypadek jest czymś zupełnie innym. Młoda dziewczyna zostaje zamordowana w swoim mieszkaniu, a żeby dodać tej historii jeszcze straszniejszego akcentu, jej oczy zostały wydłubane i położone na jej dłoniach... Gdy kilka dni później zostają znalezione zwłoki mężczyzny, Jane i Maura wiedzą, że morderca działa według ustalonego klucza. Aby dowiedzieć się kim mógłby być morderca, zwracają się o pomoc do pewnej kobiety, ale niestety ona nie jest zbyt chętna do pomocy. Czy wyjdzie na jaw kim jest zabójca?

Tytuł oryginalny: I know a secret
Cykl: Rizzoli/ Isles (tom 12)
Wydawnictwo: Albatros
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 384

O tej autorce słyszałam już naprawdę dużo. Wiele osób zachwala jej twórczość, więc i ja postanowiłam sprawdzić co w trawie piszczy. Na pierwszy ogień poszła książka o dość zwyczajnym tytule, ale o przerażającym opisie. I to właśnie dzięki niemu po tę powieść sięgnęłam. Jest to tom dwunasty, więc wychodzi na to, że całą serię przeczytam od tyłu.

W tej książce nie ma wskazanego dokładnie głównego bohatera. Każdy z pojawiających się tam postaci ma swoje przysłowiowe pięć minut, z tą różnicą, że na jednego bohatera zwraca się uwagę bardziej, a na drugiego mniej.

Maura Isles jest lekarką sądową i odpowiada za przeprowadzanie sekcji zwłok oraz bada przyczyny zgonu. Dla jednych może być to zawód naprawdę interesujący, ale osób takich jak ja może wydać się on odrobinę... przerażający i obrzydliwy. Czytając fragmenty, w których właśnie przeprowadzano sekcje zwłok, miałam przed oczami tylko sceny z filmu Autopsja Jane Doe. Ta bohaterka wydała mi się dosyć nijaka i nie wyłapałam żadnych szczególnych cech, które zapadły mi w pamięci.

Inna sprawa ma się z Jane Rizzoli, czyli panią detektyw, która bada między innymi okoliczności popełnionych przestępstw. O tej bohaterce mogę powiedzieć na pewno to, że jest ona uparta w dążeniu do celu i jeśli chce się dowiedzieć co dokładnie stało się z osobą zamordowaną, to zrobi to bez względu na wszystko. Bardzo przypadła mi ta bohaterka do gustu.

Kiedy zaczynałam czytać, bałam się trochę tego, że będzie to kolejny thriller/ kryminał, w którym w znacznej części przeważają fragmenty kompletnie nie związane z całą sprawą. Na szczęście tak nie było, a książka okazała się naprawdę, naprawdę dobra. Wciągnęła mnie już od pierwszej strony, a później to poszło już z górki. Kolejne tajemnice, podejrzani, dziwne zbiegi okoliczności to to, co uwielbiam najbardziej. Napięta atmosfera i punkt kulminacyjny, który doprowadził mnie dosłownie na skraj... wszystkiego.

Może opis brzmi jak opis jednej ze scen horroru klasy "Z", ale uwierzcie mi, że jest to cholernie dobra książka, która wciąga na długie godziny. Myślę, że będzie to idealna propozycja na długie, jesienne wieczory, które nadchodzą już wielkimi krokami.

Ja ze swojego miejsca mogę Was zapewnić, że sięgnę po inne powieści autorstwa Tess Gerritsen i to już niebawem.